Pietruszka

DSC00689

PIETRUSZKA. Jak co roku o tej porze przychodzi czas na najwcześniejsze wysiewy. I ten, kto nie wysiał w zimie, będzie siał teraz, bo obok marchewki, to jedno z najwcześniej wysiewanych warzyw.

Analizuję moje notatki i nasuwają mi się różne wnioski. Na przykład, wiele razy miałam problem z pietruszką korzeniową i nadal bywa, że pietruszka wschodzi marnie. Jednakże teraz jest zdecydowanie lepiej niż kiedyś. Nauczyłam się :) Pietruszka to temat trudny, chyba nie tylko dla mnie. Ale jest kilka informacji, których poznanie, oraz zasad, których przestrzeganie, pomoże Wam cieszyć się swoją własną pietruszką.

Pietruszka wschodzi długo, bo dopiero po 2- 4 tygodniach, szczególnie gdy jest sucho. Dwa lata temu zaczęła wschodzić dopiero po 6 tygodniach, a gdy straciłam cierpliwość i posadziłam na tej grządce pomidory, to niektóre jeszcze powychodziły.

DSC00690

Nasiona pietruszki kiełkują już w temperaturze +2 stopni, a więc warto ją wysiać jak najwcześniej albo wręcz w zimie, aby wzeszła wiosną. Młode siewki nie boją się przymrozków. Kiedyś przymroziło -10 stopni i maluchy pietruszkowe spokojnie to przetrwały. Teraz, w dwie ostatnie noce było prawie -7, a sieweczki (tak, już są!) zupełnie bez przykrycia, mają się dobrze.

Zdjęcia z 24 marca 2020 r.

IMG_3890 IMG_3889

Świeżość nasion jest niezwykle ważna, ale niestety to się wie dopiero, gdy się wysieje. Producenci podają bardzo długie terminy przydatności, ale pietruszka zachowuje pełną zdolność kiełkowania przez dwa, maksymalnie trzy lata. Jeśli więc nasiona, które zamierzacie kupić mają tylko rok do końca ważności, nie kupujcie ich.

Pietruszka korzeniowa nie znosi przesadzania, tylko naciowa spokojnie sobie z tym radzi. Podobnie jak z uprawą w doniczkach. Można z powodzeniem uprawiać naciową, ale korzeniowa będzie raczej biedowała, a nie rosła. No chyba, że będą to duże donice/skrzynie, w których będzie wilgotno, to jest szansa powodzenia.

Jeśli decydujecie się na wysiew pietruszki otoczkowanej lub na taśmach, musicie podwójnie zadbać o wilgotność gleby. Zrobić rowki co 25-40 cm, porządnie nasączyć je wodą. Podlać, zaczekać aż się wchłonie i znów podlać, poczekać aż się wchłonie i tak ze trzy razy. Dopiero na dobrze nasączoną ziemię wysiać pietruszkę. Zadbać o to, aby nad nasionkami nie było więcej niż 1, no maksymalnie 2 cm ziemi. Zbyt głęboki siew opóźnia wschody, a czasem znacząco zmniejsza liczbę siewek. Podobnie jak z marchewką, można samodzielnie zrobić taśmy z pietruszką. Warto dać nieco więcej nasion, bo pietruszka jednak gorzej wschodzi niż marchewka.

DSC08649 DSC08648k

Aby zaznaczyć rzędy nie mieszajcie nasion rzodkiewki i pietruszki tylko najpierw posiejcie pietruszkę i dopiero na to wrzućcie po JEDNYM nasionku co 10-15 cm. Rosnąca rzodkiewka spulchnia ziemię, co bardzo lubi pietruszka, lepiej wtedy wschodzi. No i chwaściory można powyrywać, żeby nie zagłuszyły pietruszki, jak już zdecyduje się wyjść. Do wsiewek używam rzodkiewki w odmianie Opolanka. Bardzo szybko rośnie, ma wąskie podłużne zgrubienia, więc się za bardzo nie rozpycha między pietruszkami i (co bardzo ważne) ma drobne listki, które nie zacienią malutkich siewek pietruszki.

DSC08423

Posiejcie też jeden rządek pietruszki naciowej, najlepiej blisko wejścia do warzywnika, żeby można było szybko wskoczyć i uskubać tego zielonego cuda. Bo zielona pietruszka jest niezwykle zdrowa, co wiedzą mądre kobiety i karmią nią swoich mężczyzn, no i dzieci również.

Wracając do pietruszki naciowej ja preferuję odmianę Gigante d`Italia. Jest bardzo aromatyczna, rośnie bujnie na tyle, że jeden rządek 1,5 m wystarcza dla dwóch osób. Wcześnie przyrasta wiosną, a stosunkowo późno kwitnie. Zwykle jest tak, że nowa zdąży urosnąć, gdy ubiegłoroczną trzeba wyrwać.

Tutaj jeden rządek na brzegu grządki z pomidorami.

DSC00121

Zostawiam kilka ubiegłorocznych pietruszek i pozwalam im zakwitnąć. To stołówka dla bzygowatych. Podobne do osy, ale tylko z koloru. Nie mają żądła, potrafią zawisnąć w powietrzu jak helikopter i są ze trzy razy mniejsze. Ich larwa  jest prawdziwym żarłokiem, w ciągu nocy zjada około 100 mszyc. To jeden z powodów, dla którego mimo, że nie używam środków chemicznych, nie mam problemu z mszycami. 

Pozostawiona pietruszka ma trochę inne baldachy niż koper, a liście w miarę tworzenia kwiatostanu też się zmieniają, są wąskie i mało przypominają pietruszkę, ale wciąż smakują jak pietruszka i można je obrywać. Tutaj kwitnąca pietruszka rośnie między pomidorami.

DSC00535k_LI

Odmiany pietruszki korzeniowej warto mieć dwie. Cukrową, bo to odmiana letnia i szybko nadaje się do wyrywania korzeni i jakąś inną, późną, bo one dobrze zimują w gruncie. Na zimę można ją przykryć słomą albo stroiszem i wykopywać tylko po kilka sztuk, aby była w lodówce i nie wysychała. W tym roku mam trzy odmiany sprawdzone: na najwcześniejszą Cukrowa, późne Ołomuńcka i Osborne, a testuję wczesną Konika.

Dlaczego pietruszka się rozwidla? Powodów może być trzy – zbyt zbita, kamienista ziemia, susza i cecha odmianowa.

Reasumując, co jest potrzebne, aby udała się pietruszka? Kolejno: świeże nasiona, dużo wilgoci, szczególnie w czasie kiełkowania (stąd zimowe wysiewy), raczej chłód niż upał, pulchna ziemia, płytki siew, przerywanie, a w czasach suszy podlewanie.

DSC03260

No i to chyba tyle najważniejszych spraw pietruszkowych. Siejcie, podlewajcie, przerywajcie (co 5 cm jeden korzeń wystarczy) i jedzcie na zdrowie.

DSC08699

Marchewka

IMG_20181111_092528

MARCHEWKA

Aby mieć ją najwcześniej jak to możliwe, jesienią sieję 2-3 rządki, a jeśli nie zdążę w „przyzwoitym” terminie, to czyham na chwilę, gdy ziemia rozmarznie (grudzień, styczeń, luty) i wtedy wsiewam nasiona. Czasem jest tak, że dopiero w marcu mam możliwość posiać marchew, wtedy robię to jak najwcześniej Do zimowego i wczesnowiosennego siewu używam zwykłych nasion i nie staram się ich siać zbyt rzadko.

DSC05194 DSC05332 DSC05333

Przerwanie 2-3 rządków, to nie jest jakaś wielka praca, a część nasion wysianych w zimowym okresie może zgnić albo zniknąć w inny sposób i czasem jest tak, że przerywanie wcale nie jest potrzebne. To nic, że po wysianiu ziemia znów zamarznie i nadal będzie trwała zima, nasionom to nie zaszkodzi. Nasion na taśmie i otoczkowanych używam tylko do wiosennych/letnich wysiewów. Czasem sama robię taśmy. Tnę bibułę na paski, robię klej z mąki i pracowicie nakładam po 2-3 nasionka co ok. 3-5 cm. Gdy wyschną, zwijam i pakuję do opisanych kopert.

DSC08649

Wybieram wśród kilku najwcześniejszych odmian – Amsterdamska, Kamila, Kinga, Naomi. Pęczkowa marchewka, którą można kupić w sklepach wiosną, jest mocno pędzona, co oznacza, że zawiera dużo różnych, niepożądanych substancji, na pewno jest przeazotowana. Dlatego zależy mi, aby mieć tę najwcześniejszą u siebie w warzywniku.

DSC00428

Zdarzyło mi się testować odmianę Pierwszy Zbiór obok Amsterdamskiej i Kingi. Była najpóźniejsza, a smak był tylko poprawny. Tak więc nazwy niekoniecznie są adekwatne.

Ozimą cebulę i czosnek sadzę jesienią w rządki oddalone od siebie o 30-35 cm i kolejną marchewkę wysiewam w międzyrzędzia dojrzewającej cebuli i czosnku. Staram się to zrobić w okolicach Dnia Matki czyli 26 maja. Oczywiście, jeśli znajdę w tym okresie czas.

DSC09083

A po miesiącu wygląda tak:

DSC09633

Najpóźniej zdarzyło mi się siać marchewkę 1 lipca. Urosła wtedy marchewka typu „Baby” malutka, z cieniutką skórką, chrupiąca i soczysta. Mimo, że była mała, to i tak ją wyrwałam, obcięłam nać i ogonki, wstępnie opłukałam z ziemi, zapakowałam w starą powłoczkę na poduszkę i włożyłam do pralki na płukanie bez wirowania. Wyszła z pralki piękna, czysta. Zblanszowałam, schłodziłam, zapakowałam w woreczki i zamroziłam. Była świetna do rosołów, a także jako jarzynka do drugiego dania, z groszkiem lub bez. 

W listopadzie wyglądała tak

IMG_20181111_092539

Do późnowiosennego siewu używam marchewki na taśmach lub otoczkowanych. Robię tak z trzech powodów, a każdy jest równie ważny. Po pierwsze mam tej marchewki całe dwie grządki, a więc na 100% nie znalazłabym czasu (ani ochoty) na to, aby ją przerywać. Robi mi się słabo na samą myśl o tym, że musiałabym te mikromarchewki wyskubywać przez kilka godzin. Po drugie, czasem żyję w takim galopie, że przegapiłabym ten moment przerywania. Ten późny wysiew zmusza do tego, aby marchewka rosła intensywnie, a więc nie może być za gęsto, bo to spowoduje zatrzymanie wzrostu. No i trzeci argument jest decydujący – zapach świeżo wyrwanej marchewki wabi najgroźniejszego szkodnika – połyśnicę marchwiankę. Dlatego też, jeśli wyrywamy marchewkę do jedzenia, to należy zagarnąć ziemię i zasypać dołek, który powstaje po wyrwanej marchewce, aby uniemożliwić połyśnicy dostęp do pozostałych korzeni. Jaja złożone przez nią na wierzchu marchwiowego korzenia mają kolor popiołu, wylęgają się z nich larwy, które wgryzają się wgłąb korzenia. Jeśli obrywamy nać i jednak przerywamy za gęstą marchew, to należy to robić po zachodzie słońca, a wszelkie marchewkowe resztki od razu wynieść na kompost, nie zostawiać w pobliżu grządki.

Po wykopaniu czosnku marchewka nie wyglądała imponująco

DSC07659

Ale już trzy tygodnie później było lepiej

DSC07783

A wśród tych marchewek, które były po prostu poprawne

DSC00739

DSC04854

jednej udało się urosnąć tak

DSC01274

Kolejny zapach, który wabi tego szkodnika, to świeży kompost. Dlatego nie powinno się go wysypywać wiosną na marchewkową grządkę, za to warto marchewkę nawozić biohumusem albo granulowanym obornikiem, ale nie świeżym! Marchewka lubi potas, w który jest bardzo bogaty popiół drzewny. Warto przed siewem posypać grządkę popiołem, to trochę odkwasi i zasili glebę w potrzebne marchewce składniki. Można również zrobić to później.

DSC05202

Dlaczego marchewka się rozwidla? Bo ziemia jest zbyt zwarta, czasem ma w sobie kamienie. Ziemie gliniaste warto rozluźniać, a przed siewem marchwi, pietruszki, przekopywać. Ziemie piaszczyste nie wymagają takiej głębokiej uprawy. Odkąd pamiętam w pobliżu marchewki (najczęściej w narożnikach grządki) sadzę aksamitki, a nagietki zwykle wysiewają się sam. Nie dosyć że ładnie to wygląda, to te „śmierdziuszki” skutecznie odstraszają nicienie i inne szkodniki.

DSC07639 DSC11300DSC04426

Jeśli nie wysialiście marchewki jesienią, zimą i nie planujecie jej wsiewać między cebulę i czosnek, a chcecie zwyczajnie wysiać ją wiosną? Zaplanujcie swoje zasiewy tak, aby rządek marchewki przeplatał się z rządkiem cebuli, szalotki lub czosnku wiosennego albo porów. Małą grządkę można podzielić na połowę i posiać kilka rządków marchewki, a obok kilka rządków jakiejś rośliny cebulowej. Będą się wzajemnie chroniły przed szkodnikami.

DSC13870

DSC03139

Jeśli macie popiół (z kominka, w którym pali się drewnem lub z grilla z węgla drzewnego) rozsypcie go na powierzchni grządki, zróbcie rowki co 25 cm i powoli nalejcie w nie wody, aby ziemia porządnie nasiąkła. Wysiejcie nasiona marchewki, a później wrzućcie co 10-15 cm pojedyncze nasiona rzodkiewki, aby zaznaczyć rzędy i umożliwić ewentualne wyplewienie, jeśli grządka byłaby bardzo zachwaszczona. Wybierzcie odmiany rzodkiewki, które nie tworzą zbyt bujnych liści. Dobra jest odmiana Opolanka, szybko rośnie i nie zagłusza marchewki. Swoje zasiewy przykryjcie cienką, nie grubszą niż 1 cm, warstwą ziemi. I już, możecie czekać na wschody rzodkiewki, a później wypatrywać marchewki. Powodzenia :)

IMG_20181111_092528

Bób, bobik, bobuś

DSC00124

Bób, bobik, bobuś. Uwielbiany przez nas, jemy go przez cały rok. W sezonie świeży, a na zimę zamrażamy zwykle ok. 10 kg. Blanszowany, schłodzony, osuszony i popakowany w pół kilogramowe woreczki systematycznie znika z zamrażarki.

DSC02036

Bób z rozsady można robić już na przełomie lutego i marca. Do doniczek 7x7cm daję 2-3 skiełkowane albo tylko namoczone, nasiona. Gdy pojawi się na wierzchu, wynoszę do chłodniejszego i jak najwidniejszego pomieszczenia. Czekam aż dorośnie do ok. 10-15 cm i wysadzam do rowków, w odległości ok. 10-15 cm. Roślin nie rozdzielam, sadzę tak, jak rosły w doniczkach.

DSC02037 DSC08880

Zauważyłam, że kępki bobu złożone z 2-3 roślin lepiej się trzymają, podpierają się wzajemnie. Często bób jest u mnie obwódką dla ogórków. Stwarza dobry mikroklimat, osłania przed wiatrem.

DSC00421

Obok groszku, pasternaku, marchewki, rzodkiewki i pietruszki, bób jest w grupie warzyw wysiewanych do gruntu jako pierwsze. Jak tylko będziecie mogli wyjść na dwór, to warto te warzywa jak najszybciej posiać. Nie boją się przymrozków. Zdarzyło mi się nie przykryć groszku i bobu przy -5 stopni. Troszkę zwarzyło im liście, ale szybko się pozbierały i dobrze rosły.

Bób. Wiadomo, że zdrowy, a dla tych którzy lubią, wiadomo że pyszny. Aby jak najszybciej się nim cieszyć i uciec przed mszycami, które uwielbiają młode czubki bobu, trzeba go posiać jak najwcześniej.

Ale najpierw o odmianach. Proszę pamiętać, że jest to całkowicie subiektywna analiza odmian. Wysiewałam ich kilkanaście i dla mnie najlepsze pod względem smaku, odporności na choroby, plenności okazały się wczesne odmiany – Bonzo, Dragon, Kasjer, Bartom. Jako późniejszy wybieram Jankiel Biały i Karmazyn. Ten drugi ma piękne różowe nasiona i obydwa są niezwykle smaczne. To bardzo stare odmiany ustalone, więc można zbierać nasiona. Aby maksymalnie szybko jeść własny bób, nasiona wczesnej odmiany moczę i robię sadzonki.

Karmazyn sieję bez moczenia, bo chcę mieć długą przerwę między pierwszym, a drugim zbiorem. Próbowałam też innych odmian, o wielkich ziarnach jak np. Topbob, Figaro, Bizon, ale jak dla mnie są zdecydowanie mniej aromatyczne. Wydaje mi się, że to odmiany dla producentów, gdzie ważna jest waga i równomierne dojrzewanie. Dla mnie najważniejszy jest smak.

W tym roku bób będzie rósł razem z nowo posadzonymi malinami. Zanim się rozrosną, w tym roku jest jeszcze dużo miejsca i bób się zmieści. Później go zetnę i zostawię korzenie z brodawkami azotu, który bób wyłapał.

I ciekawostka – dopiero, gdy posadziłam bób w szklarni, poczułam jak pięknie pachną jego kwiaty i jak uwielbiają go trzmiele. W osłoniętej przestrzeni szklarni powietrze aż drżało od ich buczenia.

DSC09414

Siejcie bób, choćby jeden rządek. Ten własny smakuje zdecydowanie lepiej niż ten ze sklepu. Udaje się zarówno w szklarni jak i w odkrytym gruncie.

DSC07111        DSC00124Powodzenia :)

Wysiewy wczesnowiosenne

DSC05592

 

Dereń jadalny

Dereń jadalny

Nie da się ukryć, że na świecie zapanowała wiosna. A więc trzeba otrzepać piórka i wrócić do życia. Dni są wyraźnie dłuższe, ptaki słychać częściej i śpiewają coraz piękniej. A na parapetach i na ciepłych podłogach łazienek zaczyna brakować miejsca.

Łazienka wiosną :)

Łazienka wiosną :)

Część wysiewów zrobiłam już w lutym, ale to brak zimy sprawił, że bardzo się pospieszyłam. Bo to teraz, w marcu jest na to dobry czas.

Siewki cebuli Globo, Rawskiej, Supra i pora Starozagórskiego

Siewki cebuli Globo, Rawskiej, Supra i pora Starozagórskiego

Siewki wielu odmian papryki

Siewki wielu odmian papryki

Wczesnowiosenne wysiewy doświetlaneD

Wczesnowiosenne wysiewy doświetlane

Kiełkowanie ziemniaków "Denar"

Kiełkowanie ziemniaków „Denar”

Te najwcześniejsze wysiewy należałoby podzielić na trzy grupy:

– wysiewane w domu i jak najszybciej wynoszone do chłodniejszego i bardzo jasnego miejsca.

To rośliny, które nie boją się chłodu, ale przed przymrozkami trzeba je wnieść do domu lub przynajmniej przykryć białą włókniną.

Sałata, cebula, pory, kalarepa, wczesna kapusta, bób. W tym roku posiałam troszkę groszku do wielodoniczek, postawiłam w szklarni i zaczyna już kiełkować. Będzie taki najwcześniejszy.

Kiełkujący groszek

Sałata

Sałata

Kapusta Ditmarsker bardzo młoda sadzonka

Kapusta Ditmarsker bardzo młoda sadzonka

– wysiewane w domu i trzymane nadal w cieple w bardzo jasnym lub doświetlanym miejscu. To warzywa, które mają bardzo długi czas wzrostu i dojrzewania. Pierwsza papryka, następnie selery, pomidory.

Kiełkujące selery

Kiełkujące selery

– wysiewane w ogrodzie. Jest całkiem spora grupa warzyw, które nie boją się, a wręcz lubią, chłód. Jeśli ziemia na grządkach jest rozmarznięta można posiać bób, groch, pietruszkę, pasternak, marchewkę, rzodkiewkę, rzodkiew, rzepę, brukiew, skorzonerę, mizunę, szpinak. One mają bardzo niskie temperatury kiełkowania. Jeśli nie posiejemy szpinaku w marcu, to później posiejmy już tylko szpinak nowozelandzki, bo małe szanse, aby ten normalny, się udał. Jeśli co roku oglądacie tylko kwiaty szpinaku, to prawdopodobnie siejecie go, gdy jest za gorąco i za sucho. Mój eksperyment z zimowym wysiewem szpinaku udał się, bo pierwsze siewki już na wierzchu. Teraz tylko trochę ciepła i będą pierwsze plony.

Siewki szpinaku "Olbrzym Zimowy"

Siewki szpinaku „Olbrzym Zimowy”

Przed nami weekend. Ja zacznę wiosenne siewy bezpośrednio do ziemi. Już się cieszę na ten czas. A w ogrodzie pięknie, kolorowo.

Przebiśniegi

Przebiśniegi

Roszponka

Roszponka

Zimowy czosnek 5 marca

Zimowy czosnek 5 marca

Szczypiorek 5 marca

Szczypiorek 5 marca

Krokusy żółte

Krokusy żółte

Irysy Katharine Hodgkin

Irysy Katharine Hodgkin

 

Wrzosiec

Wrzosiec

Święta, święta…

Święta, święta i… dzisiaj ostatni dzień, a więc jeszcze zdążę z życzeniami. Ograniczę się do życzeń zdrowia, bo po realnym kontakcie ze szpitalną rzeczywistością, bardzo dotkliwie uświadomiłam sobie, że bez niego, nie ma nic. A jak zdrowie jest, to reszta albo sama do nas przyjdzie i będzie nas cieszyła albo zrobimy wszystko – zaplanujemy, a potem zrealizujemy, żeby doprowadzić do realizacji. Bez zdrowia, nie chce się planować i nie ma się ochoty ani siły na realizację. No i tak to… a więc zdrowia.

Święta to taki dziwny czas. To jedyne święta, które naprawdę lubię. Jeden z powodów jest taki, że nie ma za bardzo pracy w ogrodzie i bez chęci rozerwania się na części między domem, ogrodem, a pracą zawodową, można się rzucić w wir gotowania, strojenia, uładzania tego, na co w sezonie rycia ziemnego czasu brakuje albo jest go szkoda na trywialne szorowanie szafek kuchennych itp. Ogród śpi, a ja doczyściłam młynek do przypraw. Mam taki drewniany, z szufladką.

DSC08746

Poza tym, niewiele poszalałam. Ale nie czuję niedosytu. Chodzenie o kulach nie zachęca do polerowania, szorowania itp. Lata życia, które mam za sobą pokazały, że jest parę ważniejszych spraw niż lśniące okna. Czy widzieliście jak pięknie może wyglądać zimowa łąka?

DSC08777 DSC08772 DSC08769 DSC08767

Pochodzę ze zwyczajnego domu, gdzie już na 2-3 tygodnie przed Wigilią zaczynał się sezon „na święta trzeba…musimy…powinniśmy”. Woda zamarzała na szybach, ale okna musiały lśnić, mimo że krótkie dni nie pozwalały zbyt długo oglądać ich blasku. I w sumie… nawet by mi to nie przeszkadzało, gdyby nie to, że było w tej pracy dużo pośpiechu, złości, niezadowolenia, że znów się z czymś nie zdąży. I to „niezdążenie” było takie strasznie ważne. Nasze matki przekazały nam chyba w genach, że święta oznaczają gigantyczną „spinkę”. W domu, który stworzyłam, oczywiście też przygotowywaliśmy się do świąt, ale robiłam wszystko, aby uniknąć przedświątecznej nerwówki. Bo pamiętałam jak bardzo odbierało mi to radość w moim rodzinnym domu. A chciałam, aby święta były dla nas przede wszystkim radością. Dlatego, gdy moja synowa powiedziała, że po raz pierwszy przeżyła Wigilię bez „spinki”, to był dla mnie najpiękniejszy prezent podchoinkowy. Nie wiem ile jest w tym mojej zasługi. Może nie ma jej wcale. Ważne, że dzieci nie zapamiętają czasu około świątecznego jako jednego wielkiego pasma nerwowej pracy, poganiania, pośpiechu.

 DSC08738 DSC08756 DSC08757 DSC08764

Święta Bożego Narodzenia to jedyny czas, gdy nie przeszkadza mi kicz. To taki czas, gdy wszystko świeci, błyszczy i tak ma być.

DSC08755 DSC08749

DSC08774 DSC08790 DSC08792

Mają też święta tę moc, która sprawia, że kontaktujemy się z ludźmi dawno nie widzianymi, nie słyszanymi, z którymi popadliśmy w konflikt. I choć nie zawsze pamiętamy o co chodziło, to czasem udaje się powrócić do siebie. Ale nie zawsze. Bo magia świąt nie zawsze ma aż taką moc. Czasem trzeba po prostu czasu. I choć nie zawsze jest nam dane mieć go tyle, aby zdążyć, to trzeba się z tym pogodzić i żyć. Bo chyba nie ma nic gorszego niż spędzanie z kimś nielubianym świąt, bo „tak trzeba”, bo „tak wypada”. Wiem, że czasem naprawdę „tak trzeba”, ale w większości przypadków jednak nie. To my sami nakładamy na siebie takie przymusy. A później okazuje się, że nie dosyć, że nikogo nie uszczęśliwiliśmy, to sami zepsuliśmy sobie świąteczny czas. Czasem zazdroszczę zwierzakom, bo one nic nie muszą, a za to jak potrafią się cieszyć!

DSC08784 DSC08783 DSC08782DSC08766

Lubię też, gdy święta się kończą, bo to oznacza powrót do normalności. Do coraz dłuższych dni, do światła, do wiosny. Bo „na Nowy Rok przybywa dnia na barani skok, a na Boże Narodzenie na dziecięcia stąpienie.” I każdego dnia będziemy się zbliżali do tego czasu, gdy świat zacznie się otwierać i rodzić na nowo.Mimo zimowego uśpienia, rośliny są już pełne gotowości. Forsycje wyraźnie pokazują kwiatowe pąki, magnolie obsypane obietnicą kwiatów, wrzośce powoli się wybarwiają.

DSC08763 DSC08761 DSC08758 DSC08791 DSC08794 DSC08789

Sobie i Państwu życzę, aby to oczekiwanie było przyjemne. Wypełnione ulubionymi lekturami, planowaniem i wszystkimi tymi zajęciami, które sprawiają radość, bo jej w naszym życiu nigdy nie jest za dużo. Pozdrawiam.

Jesienne warzywa

Jesień tego roku jest łaskawa dla warzyw. Niektóre, posiane jako poplon,zdążyły dorosnąć i za parę dni będą się nadawały do zjedzenia. Nieco gorzkawa, ale lubiana przeze mnie, cykoria włoska zwana radicchio. Nie tylko smaczna, soczysta, ale też jaka piękna.
DSC08693 DSC08694

Jarmuż, posadzony w lipcu wyglądał tak…
DSC07785

… delikatnie mówiąc nie był zbyt ładny, a mówiąc wprost, był bardzo lichy i słabowity. Ale kilka miesięcy zrobiło z niego całkiem dorodnego młodzieńca.
DSC08692

Nie pamiętam kiedy ostatnio było tak długo ciepło. Owszem zdarzały się ciepłe zimy, ale zawsze poprzedzone kilkoma przymrozkami. Czasem już w pierwszej dekadzie września znikały z rabat aksamitki, begonie, dalie, a wraz z nimi żegnałam się ze świeżym koperkiem. W tym roku koperek cały czas wytwarza nowe gałązki…
DSC08696

… mimo końca listopada w ogrodzie jest całkiem sporo kwiatów. Oczywiście róże, aster gawędka, nagietki, rudbekie dwubarwne. A z jednorocznych zdumiewające sunwitalie, lobelie, begonie wieczniekwitnące, które naprawdę zasługują na tę nazwę.
DSC08722DSC08721DSC08720DSC08717DSC08711DSC08707DSC08706DSC08703DSC08689

Nasturcje mają się jeszcze całkiem nieźle, a dalie ścięłam tylko dlatego, że z powodu perspektywy bliskiego kontaktu z NFZ, musiałam je już wykopać.
DSC08600DSC08641

A jeszcze niedawno uskubałam trochę szpinaku nowozelandzkiego do zupy jarzynowej.
DSC08697

No pewnie, że nie są to takie zbiory jak w środku lata, ale w obliczu usypiającej przyrody, tym bardziej cieszą.

Oprócz takich niespodzianek jak wciąż zielony koperek czy rosnący szpinak nowozelandzki, przyszedł czas na „normalne zbiory”.
Skorzonera. Ostatnio stała się modna, a w moim ogrodzie nigdy modna być nie przestała. Ponad 30 lat temu uprawiał ją mój Tatko i od tamtego czasu, z pewnymi przerwami, jest wciąż obecna.

Tutaj jeszcze drzemie w ziemi, tylko rzodkiewki, jako roślina znacznikowa już są obecne. To dopiero marzec, wszystko co najlepsze – przed nami.
DSC06286

W maju rzodkiewki już prawie gotowe do jedzenia. Gdy wyrwiemy te dwie rumiane ślicznotki po obu ich stronach pozostaną maleńkie szable skorzonery. Jeszcze mikrusy, ale bez problemu można je odróżnić od chwastów.
DSC06692

Czerwiec. Skorzonera nie powschodziła najlepiej, zostało sporo pustych miejsc. Wypełniłam je kalarepką, która spokojnie dorosła zanim skorzonera potrzebowała więcej miejsca.
DSC07329

Lipiec. Zaczyna być konkretną rośliną, ale jeszcze kilka miesięcy rośnięcia przed nią.
DSC07788DSC07794

W lipcu w ogrodzie życie trwa w pełnym wymiarze, co oznacza zbiory, ale nie tylko.

DSC07657DSC07802DSC07800DSC07809DSC07790DSC07804DSC07803

… bo na rabatach kwiatowych – pełnia życia. Kupione w PomiDorce i posadzone wczesną wiosną sadzonki bylin i cebule, najpierw wyszły z ziemi, a później pokazały co potrafią. Będzie przesadzanie w przyszłym roku!
DSC07787DSC07775DSC07772DSC07771DSC07770DSC07769DSC07768DSC07767DSC07766DSC07765DSC07743DSC07712DSC07693DSC07667DSC07652DSC07649

No ale wróćmy do listopada i do skorzonery.
DSC08691
Urosła bardzo dorodna. Tak piękna, że nie spodziewając się tego, kilka pierwszych pękło mi w połowie. Później zmieniłam sposób wydobywania i wychodziła prawie w całości.
DSC08679DSC08678

Uzbrojona w rękawiczki zabrałam się za obieranie. Na zdjęciu troszkę widać „mleczko” które wydobywa się z niej przy każdym zranieniu skórki. Dlatego warto robić to w rękawiczkach, aby uniknąć późniejszego szorowania dłoni. Wodę, do której wrzucałam obrane korzonki, zakwasiłam domowym octem jabłkowym.
DSC08682DSC08684

Przepisów na przyrządzenie skorzonery są dziesiątki. Może być daniem głównym, tak jak u mnie, ale świetnie pasuje jako dodatek do ryb, drobiu i innych mięs. Pozostaje wybrać jakiś, który wydaje nam się najodpowiedniejszy i delektować się bardzo ciekawym smakiem. I to jeden z nie aż tak bardzo licznych przypadków, gdy to co smaczne, jest zdrowe :)
DSC08729

PS Trzymajcie kciuki, to był mój pierwszy wpis na blogu :)
Taki urodzinowy prezencik sobie zrobiłam… na osiemnastkę… na wiek Chrystusowy i na dwulecie… razem do kupy :)