Czerwiec

Połowa czerwca – co się teraz dzieje w ogrodzie? Przede wszystkim – pięknie jest. W szale pracy ogrodowej nie przegapmy tego najważniejszego, po co mamy ogród. Nasze amatorskie ogrodowanie jest przede wszystkim dla przyjemności. Dla widoków, zapachów, dźwięków. Pozwólcie sobie na to.

DSC07486

DSC02734

Zaczęły swoje koncerty żaby, a niedługo dołączą świerszcze, aby wraz z ptakami, dzień po dniu, tworzyć wielką symfonię radości i pochwały życia. Każdego dnia mamy tyle różnych spraw, które MUSIMY, że na te miłe, ogrodowe chwile zapomnijmy o MUSZĘ, a ustalmy, że CHCĘ, MOGĘ, PLANUJĘ. Słowa mają wielką moc. W ogrodzie cieszmy się tym, co udaje nam się stworzyć. I czy to jest różana rabata czy grządeczka z najtańszych jednorocznych kwiatków czy jedna doniczka z pomidorem na balkonie, to najważniejsza w tym jest radość.

DSC07393

Jeśli zdarzy się tak, że wciągnie nas wir życia i ogród zarośnie, to nie zniechęcajmy się. Jeśli nie w tym roku, to za rok znów będzie wiosna, będzie nowe otwarcie i nowy początek. Nie bądźmy dla siebie zbyt surowi, wystarczy że inni nas rozliczają, oceniają. Jeśli ktoś lubi ogród pod linijkę, to proszę bardzo, ale niemiecki ordnung nie musi być naszym żywiołem.

DSC07387

DSC09800

Ogród naturalny zaprasza więcej stworzeń, w takim ogrodzie jest więcej życia. Zamieńmy chwasty na rośliny spontaniczne, od razu będzie nam się żyło lepiej, spokojniej, milej. Czerpmy raczej od Skandynawów – hygge, lagom, to ich filozofia, ich wyluzowane, radosne podejście do życia. Warto trochę się „rozpiąć” :)

DSC01904

Co możemy zrobić w najbliższych dniach? Przeglądamy czosnek, roślina po roślinie, aby oberwać KAŻDY kwiatostan, gdy tylko się pojawi. Ważne, aby zrobić to jak najwcześniej, żeby energia niepotrzebnie nie poszła w tworzenie nasion, zamiast główek. Oberwane kwiatostany dorzucam do gnojówki, którą będę podlewała pomidory. Na ostatnim zdjęciu porównanie główek z oberwanym i nie oberwanym kwiatostanem.

IMG_4308 IMG_4307

DSC09805

Jeśli ktoś (tak jak ja) posadził cebulę i zimowy czosnek szerzej (rządki w odległości co najmniej 30 cm), to jest najwyższy czas, aby wyplewić międzyrzędzia, porządnie je podlać i posiać marchewkę. Za jakiś czas wyrwiemy cebulę i czosnek, a marchewka będzie rosła dalej. U mnie ta marchewka zawsze rośnie ładniejsza niż z wiosennego siewu.

IMG_4318 IMG_4304

DSC07334

Trzeba wybrać dobry wieczór czyli bezwietrzny i nie przed deszczem i nie za gorący, aby zrobić pierwszy oprysk profilaktyczny dla pomidorów. Zdarzało się, że już w czerwcu pojawiały się pierwsze objawy zarazy ziemniaczanej, lepiej się przed nią chronić niż z nią walczyć.

DSC00465 DSC00458 DSC00462

Przed opryskiem obrywamy stare, zżółknięte liście, obrywamy też pędy. To te, które wyrastają między liściem, a łodygą główną. Jeśli planujemy prowadzić je na dwa pędy, a większość pomidorów dobrze tak rośnie, to zostawiamy pęd, który wyrasta tuż pod pierwszym kwiatostanem. Tak robimy tylko raz. Gdy już ten drugi pęd wyrośnie, to będą jakby dwie rośliny na jednej łodydze. Każdy pęd czyli naszą umowną roślinę traktujemy tak, jakby to był oddzielny byt. Obrywamy wszystkie pędy wyrastające między liściem, a łodygą. Nie zostawiamy już żadnych pędów, ani pod ani nad kwiatostanem. Jeśli coś nam „ucieknie”, nie zauważymy pędu i zdążą się zawiązać owoce, to obrywamy stożek wzrostu czyli wszystko nad kiścią owoców i pozwalamy im dojrzeć. Na zdjęciach jasnoniebieskie obwódki mają pędy, które zostawiamy, czerwone kropki mają pędy do usunięcia.

IMG_4522_LI IMG_4492_LI IMG_4493_LI

IMG_20200613_080558_LI IMG_20200613_080444_LI

Przypominamy sobie, że za jakiś czas zwolnią nam się grządki po groszku, wczesnej kapuście, kalarepce, wczesnych ziemniakach i coś znów można będzie tam posadzić. Warto wysiać teraz brokuły, kalafiory, kalarepki, sałatę, aby posadzić je na zwolnionych grządkach. Pamiętać tylko o jednej zasadzie, żeby nie sadzić po sobie roślin z tej samej rodziny. A więc po kapustnych nie sadzić kapustnych i rzodkiewki. Rzodkiewka, rzodkiew i kapustne bardzo dobrze rosną po groszku, ziemniakach, wczesnej marchwi.

DSC00034

Wciąż wysiewamy po troszkę koperku. Ja po prostu rozrzucam nasiona w warzywniku. Pojedyncze rośliny rosną lepiej niż rządki.

DSC04425

I jak się już tak narobimy, zabrudzimy paznokcie, nogi, że w końcu wiadomo po co się myjemy, to dajmy sobie chwilę na radość. Życie jest takie krótkie.

DSC04435

Pomidory – ochrona.

DSC04641

Obrazki z mojego ogrodu towarzyszą dzisiaj temu wpisowi, bo pięknie jest, a temat trudny. Trudny dlatego, że jest wynikiem mojej porażki w uprawie ekologicznej pomidorów.

DSC05796k

Wyjątkowo duże zainteresowanie sadzeniem pomidorów w tym roku wynika na pewno z tego, że wiele osób pracuje zdalnie lub wcale nie pracuje i ma więcej czasu. Przy wielu złych skutkach korony, to może być ten dobry. Nie łudzę się, że za rok znów będzie tak dużo chętnych do uprawy własnych warzyw albo chociaż pomidorów i ziół. Ale dobrze by było, gdyby choć część osób kontynuowała uprawę, bo warto to robić, jeśli nawet tylko na małą skalę. Myślę, że jeśli ktoś pierwszy raz spróbuje smaku własnych pomidorów, a uprawa nie wyda mu się nadmiernie trudna, to będzie to robił nadal. Będzie to moją radością, jeśli choć w małym stopniu przyczynię się do tego.

IMG_4336

Dzisiaj trudny temat – ochrona pomidorów. Pisałam o tym już kilka razy, więc niektóre frazy będą się powtarzały, ale dla niektórych będą to nowe rzeczy.

IMG_4391DSC00224

Wszystko zależy od przebiegu pogody. Jak jest łaskawa, to znaczy jest ciepło i nie nadmiernie wilgotno, to nie ma problemu. Można wtedy robić opryski z drożdży, wbijać miedziane druciki w łodygi, pryskać roztworem świeżego, krowiego mleka, pryskać różnymi ziołowymi mieszankami. I cieszyć się, że dzięki temu się udało wyhodować super pomidory. Wszystko to robiłam i czasem mi się udawało.

DSC00113

Ale, jak leje nieprzerwanie przez wiele dni i jest zimno, to nie ma cudów. Pomidory w gruncie, bez ochrony chemicznej padną. Przeżyłam przeróżne rozterki związane z chemią. Przez rok uprawiałam pomidory w dwóch dużych namiotach foliowych nie stosując żadnych zabiegów chemicznych poza profilaktycznymi opryskami z roztworu krowiego mleka (1 l mleka i 4 litry wody). Ale pogoda wtedy była piękna, nie szalały żadne zarazy, liście były obrywane, aby nie dopuścić do nadmiernego zagęszczenia i braku przewiewu.

DSC07271

Jak wspomniałam, przeżyłam różne rozterki związane z ochroną chemiczną. Pomidory uprawiam prawie wyłącznie w gruncie, pod chmurką. Były lata, gdy miałam w gruncie 120 krzaków i raz musiałam zlikwidować całe poletko w lipcu. Krzaki oblepione zielonymi pomidorami, które przez weekend zrobiły się czarne. Wywoziłam je do dołu taczkami i płakałam.

DSC07292

Wtedy powiedziałam sobie tak: albo pryskam najmniej jak się da, zachowując przedłużone okresy karencji i jem pomidory do października z pełną świadomością, że są pryskane 2-3 maks.4 razy albo po prostu pomidorów nie uprawiam i kupuję pomidory w sklepie, na targu. Ile razy pryskane? Nie wiem, ale raczej kilkanaście. Bo żaden producent, który z tego żyje, nie pozwoli sobie na to, aby jego źródło utrzymania zeżarła zaraza albo szara pleśń, albo jakieś robaki lub inne nieszczęście.

DSC07298

Na początek oczywiście środki chwastobójcze, bo kto będzie plewił ręcznie? A więc leje chemię ile wlezie, bo „pomidor ma wyglądać”. Rozmawiałam kiedyś z chłopakiem, który uprawiał pomidory na wielką skalę. Gdy zapytałam dlaczego nie uprawia pysznych pomidorów o cieniutkiej skórce, różnych odmian czarnych, żółtych, pomarańczowych, a tylko pancerne twardziele odpowiedział krótko – „Dorota, ja nie dostaję ani złotówki za smak. Pomidor ma wyglądać. Musi przejechać czasem setki kilometrów, nie może dojechać w postaci pulpy.”

DSC07312

No i to tyle co do smaku. Dobrze, jeśli producent jest uczciwy i zachowa przewidziany instrukcją okres karencji, a nie każdy jest.

DSC07349

Pryskam moje pomidory jeden raz w każdym letnim miesiącu. Sadzę je ok. połowy maja, a potem pryskam w połowie czerwca, lipca, sierpnia i czasem września. Na początku wybieram środki o dłuższym okresie karencji, np. tydzień, bo nie ma to większego znaczenia, w czerwcu nie ma dojrzałych pomidorów. Dopiero gdy pomidory owocują, wybieram te o najkrótszym np. 3 dniowym okresie karencji, który i tak wydłużam do co najmniej 5 albo i więcej dni.

DSC07350

Przed opryskiem zrywam wszystkie czerwone owoce i te, które już pokazały kolor. Zabezpieczam rosnące obok rośliny dopóki środek nie wyschnie. Oprysk chemiczny mieszam zwykle z siarczanem magnezu. Obrywam wszystkie chore liście, nawet jeśli mają tylko jedną plamkę. Podwiązuję, plewię i dopiero pryskam, pokrywając całe krzewy dokładnie roztworem. Oprysk robię wieczorem, po zachodzie słońca, bo zwykle jest on szkodliwy dla pszczół.

IMG_4350

Kupując środki chemiczne sprawdzam datę ważności, bo jeśli mam 3 środki, to zwykle używam ich przez 2-3 lata. Używam kilku zamiennie: jako pierwszy zwykle Miedzian, następny do wyboru Amistar 250sc, Ridomil Gold, Acrobat, Revus. Jeśli są już wyraźne objawy choroby, to należy zwrócić uwagę, aby konicznie był interwencyjny, a nie tylko profilaktyczny. W szklarni raczej nie pryskam, no chyba, że szara pleśń dziesiątkuje mi kwiaty, które odpadają od kwiatostanu, to stosuję Switch lub Amistar Opti, ale w dobrze wietrzonej szklarni raczej nie jest to potrzebne.

DSC07374

Nie obrywam pomidorom zdrowych liści. Dopóki nie zaczną żółknąć, odżywiają krzew i każdy taki liść jest potrzebny. Nie jest prawdą, że trzeba oberwać liście od dołu, bo „choroba wchodzi od ziemi”. Choroba czyli zaraza ziemniaczana, bo to ona jest największym problemem, to choroba grzybowa i jej zarodniki są przenoszone przez wiatr. Jeśli liście są zdrowe, to pierwszym momentem, gdy można je zacząć obrywać jest chwila, gdy owoce są w pełni wykształcone i zaczynają dojrzewać, a liście zasłaniają im słońce.

DSC04641


Tak ja robię.
Od 10 lat. Taką przeprowadziłam kalkulację i po 20 latach różnych pomidorowych przypadków wybrałam mniejsze zło. Jak Państwo zrobicie, to Wasz wybór. Nikogo do niczego nie namawiam. Chemia to nic dobrego, ale zawsze warto sobie zadać kilka pytań i na nie odpowiedzieć, a następnie wybrać to, co dla Was najlepsze. Życząc dobrych wyborów i obfitych plonów, pozdrawiam serdecznie :)

POMIDORY- podlewanie, nawożenie.

DSC03734

POMIDORY. PODLEWANIE.

Z pomidorami jest jak z życiem, wskazany jest umiar. Wbrew powszechnemu przekonaniu, pomidory nie powinny być podlewane codziennie. Jeśli zostały posadzone zgodnie z powiedzeniem „sadzisz w błoto, zbierasz złoto” czyli w dołek porządnie nasączony wodą i jeszcze raz podlane po wsadzeniu, to pierwsze podlewanie wypada nie wcześniej niż za tydzień. Później, też często wystarczy raz w tygodniu. Za często podlewane pomidory nie korzenią się głęboko, większość bryły korzeniowej znajduje się tuż pod powierzchnią ziemi, bo nie mają potrzeby sięgać głębiej. Nie dosyć, że mamy więcej pracy, bo trzeba lać i lać, to dla roślin nie jest to nic dobrego. W przypadku upałów, mimo codziennego podlewania, pomidory i tak cierpią. Korzenie się przegrzewają, niektóre nie dostaną wody i roślina rośnie gorzej niż by mogła.

DSC00028

Trzeba zrobić wszystko, aby zatrzymać wodę, którą dostarczamy pomidorom. Niczym nie osłonięta, goła ziemia, to nie na te czasy, gdy susza jest ogromnym problemem. Warto, a nawet trzeba, stosować ściółkowanie. Słomą, przesuszoną trawą, rozdrobnionymi kartonami, liśćmi zgromadzonymi w workach jesienią albo czymkolwiek innym, co osłoni ziemię, zatrzyma wilgoć i powstrzyma chwasty. Dobrze działa uprawa współrzędna z innymi roślinami. Można posiać fasolkę szparagową między pomidorami. Jej duże liście zasłonią ziemię, korzenie przyciągną azot. A że korzenią się na różnych głębokościach, to dobrze razem rosną. Nie może to być jednak regularna uprawa fasolki, a tylko kilka krzaczków w większej rozstawie, posianych jako osłona.

IMG_4332

NAWOŻENIE. Na początek pomidor potrzebuje azotu, aby się rozrosnąć, zbudować krzew. Jeśli nie daliście nic do dołka, to podlejcie jakąś gnojówką dwa tygodnie po posadzeniu. Nadal ważny jest umiar. Za dużo azotu sprawia, że odkłada się on w warzywach, a to źle wpływa na nasze zdrowie i roślinom też szkodzi. Warzywa korzeniowe z nadmiarem azotu źle się przechowują, a rośliny kwitnące później owocują, bo roślina mając bardzo dużo azotu buduje potężny krzew, w przypadku pomidorów, bardziej wrażliwy na zarazę ziemniaczaną. Jeśli daliście do dołków pokrzywę, rozłożony obornik, kompost itp., to pomidorom wystarcza na długo, a przy zasobnej ziemi, azotu wystarczy na cały sezon. Dopiero, gdy zobaczycie, że liście zrobiły się blade, a roślina wyraźnie słabo rośnie, zaaplikujcie jej jakąś gnojówkę, a jeśli nie macie, to może być namoczony kompost. Płynem podlejcie pomidory, a to gęste rozrzućcie na grządkę albo z powrotem do kompostownika. Nadmiar azotowych zasilaczy zużyjcie dla porów, one przerobią każdą ich ilość. Selery i wszelkie dyniowate, a także kapustne, też trudno przenawozić. Jeśli czujecie nieprzepartą chęć nawożenia, to zaopatrzcie się w jakąś formę humusu. Jego trudno przedawkować. Pomidory bardzo nie lubią chloru. Jeśli nawozicie pomidory sztucznymi nawozami (lepiej nie), to sprawdźcie czy nie zawierają chloru i takiego nawozu nie używajcie.

DSC00123

Nawozy potasowe i fosforowe najlepiej dać jesienią. Ja rozsypuję popiół z kominka. Czysty, z samego drewna. Robię to jesienią lub bardzo wczesną wiosną. Jeśli nie macie popiołu z kominka, to wykorzystajcie ten z grilla, tam też jest dużo potasu.

DSC05202

Gnojówka z pokrzyw, to w uprawie pomidorów często używany nawóz. Ale i tutaj przesada nie jest wskazana, bo on oprócz dużej ilości potasu zawiera również bardzo dużo azotu. Ja nawożę swoje pomidory w cyklu dwu- lub trzy- tygodniowym. Pierwszy jest zawsze nawóz azotowy, a więc jakaś gnojówka albo obornik granulowany. Następne nawożenie, to gnojówka z pokrzyw a bezpieczniejsza jest mieszanka obornika i pokrzyw, skrzypu, piołunu, mniszka bez nasion. Napycham pełny zbiornik różnymi zielonymi składnikami, najlepiej posiekanymi. Dolewam do pełna wody. Mieszam, najlepiej codziennie. Gdy rośliny przefermentują i zaczną opadać na dno, pobieram litrowym rondlem trochę więcej niż pół litra do 5 litrowej konewki, dopełniam wodą i podlewam. Jedna konewka na 3 rośliny. Stawiam pojemnik z gnojówką w pobliżu grzędy z pomidorami, abym nie musiała biegać przez pół ogrodu.

Niedobór potasu powoduje nierównomierne dojrzewanie, w tym dosyć częsty problem zielonej piętki w owocach. Ale nadmiar też jest niekorzystny, bo blokuje wchłanianie magnezu. Większość ziem w Polsce jest uboga w magnez dlatego raz lub dwa razy w sezonie robię oprysk magnezowy, bo pomidory bardzo lubią magnez. Naturalny siarczan magnezu świetnie się rozpuszcza w wodzie i dobrze wchłania, szczególnie z oprysku. Pozostałe warzywa, na przykład selery, fasolka szparagowa też lubią magnez. W wyniku działań proekologicznych pojawiają się też niekorzystne zjawiska, bo drastyczne odsiarczanie spalin w zakładach energetycznych sprawia, że w glebach coraz większy jest deficyt siarki. A jest ona roślinom potrzebna do prawidłowego wzrostu i rozwoju. Im więcej dostarczamy azotu, tym więcej rośliny potrzebują siarki. Dlatego nawożenie siarczanem magnezu jest bardzo korzystne.

DSC04795

Nawoźcie swoje pomidory, ale zachowajcie umiar. Zarówno w stężeniu aplikowanych nawozów, jak i częstotliwości nawożenia.

Wkrótce zamieszczę oddzielny wpis dotyczący ochrony pomidorów przed chorobami, a tymczasem uważnie je obserwujcie, bo przy tak długotrwałych opadach mogą powoli zacząć się pojawiać pierwsze objawy zarazy ziemniaczanej.

DSC00463