Odmiany warzyw część IV

Ostatni dzień stycznia, bardzo zimowa niedziela. W nocy było około 10 stopni mrozu, teraz, rano jest 5 poniżej zera. Mimo mrozu, ptaki brzmią już nieco inaczej niż miesiąc temu. Słychać początki zalecanek, widać kokieteryjne podfruwanie, a chłopaki od czasu do czasu tłuką się, aż pióra lecą. Długość dnia to dla nich wyraźny sygnał, że trzeba stroić piórka, bo już całkiem niedługo nadejdzie ona, cała na zielono, WIOSNA.

Już tylko 48 dni dzieli nas od niej, a dni wydłużają się coraz szybciej. Dzisiejszy będzie dłuższy od najkrótszego w roku o 1 godzinę i 23 minuty. A wiecie przecież jak światło jest ważne dla roślin. I choćby z tego powodu, nie spieszcie się z wysiewami. Jeśli bardzo chce Wam się siać, wysiejcie rzeżuchę.

PAPRYKA – czerwone pomidorowe: OLEŃKA I ALEKSANDER, podłużne – AJWARSKI, RAMIRO (udaje się z nasion wydłubanych ze sklepowych owoców). Ostre – wciąż próbuję nowych, ale zawsze sieję ostrą z nasion świeżo wydłubanych ze sklepowej papryki. One kiełkują szybciej i lepiej niż z kupnych nasion. Do jedzenia na surowo, grillowania, faszerowania lubię papryki pomidorowe o grubych ściankach i wciąż testuję nowe.

Moje papryki rosną w kastrach budowlanych przy basenie.

PIETRUSZKA KORZENIOWA – wczesna na letni zbiór – CUKROWA i późne – BERLIŃSKA (HALBLANGE) i OLOMOUCKA.

Pietruszkę trzeba wysiać jak najwcześniej. Można w grudniu, a jeśli w styczniu ziemia jest rozmarznięta, to można to zrobić nawet wtedy. Lepsze efekty uzyskuję z siewu zimowego niż późno wiosennego. Pietruszka potrzebuje dużo wilgoci do wschodów i raczej niskiej temperatury. Posiana zimą wzejdzie wtedy, gdy czas dla niej będzie najkorzystniejszy. A gdy już wzejdzie, to trzeba ją przerwać jak najszybciej. Pietruszka korzeniowa nie lubi przesadzania, więc nie robimy z niej rozsady.

PIETRUSZKA NACIOWA – GIGANTE D`ITALIA – zgodnie ze swoją nazwą rośnie bardzo bujnie, jest aromatyczna i krucha. Wiosną szybko wznawia wzrost, a przykryta agrowłókniną odrasta bardzo obficie, jeszcze szybciej. Nasiona są stosunkowo trwałe (jak na pietruszkę) i jedno opakowanie wystarcza na kilka lat. Ta odmiana daje tak duży plon, że wystarcza jeden lub dwa rządki, aby zapewnić zaopatrzenie w natkę przez całe lato, aż do kolejnej wiosny. Warto zostawić jedną roślinę, aby zakwitła. To da same korzyści – jej baldachy pięknie wyglądają, ponadto wabią pożyteczne owady, które są wrogami mszyc, a więc zmniejszą ich populację w naszym ogrodzie. No i gdy pozwolimy jej dojrzeć, a pietruszka nie będzie oznaczona symbolem F1, możemy zebrać swoje nasiona. Oszczędność z tego tytułu może nie jest zbyt wielka, ale własnoręcznie wyhodowane, dobrze dojrzałe nasiona, kiełkują lepiej niż sklepowe. Wśród pietruszek jest wiele odmian ustalonych czyli nie mieszańców F1, spróbujcie.

POR – STAROZAGÓRSKI KAMUSH wczesna odmiana o bardzo długich i jasnych łodygach, świetny na letnie wykorzystanie.

A na zimowe przechowanie BARTEK – smaczny, aromatyczny, soczysty, bardzo dobrze zimuje, wiosną szybko wznawia wegetację i doskonale przyrasta. Zdarza mi się sadzić go późno i na zimę zostają cienkie jak palec rośliny, które wiosną dorastają do całkiem słusznych rozmiarów. Z porów również można zebrać swoje nasiona, ale najpierw przepięknie i długo będzie nas cieszył porowy kwiat.

RUKOLA– najpierw trochę wyjaśnień, bo jest z nią trochę zamieszania.

Nazwą RUKOLA określane są dwie różne rośliny z rodziny kapustowatych.

Jednoroczna ROKIETTA SIEWNA (łac. Eruca sativa) ma szersze listki, bardziej okrągłe na końcach i mniej powcinane. Kwitnie na biało.

Druga RUKOLA to ta, którą zimą kupujemy w sklepach, zapakowaną w plastikowe pudełka. Jest rośliną wieloletnią o nazwie DWURZĄD WĄSKOLISTNY (łac. Diplodoxa tenuifolia). Zgodnie z nazwą, ma wąskie, mocno powcinane listki I kwitnie na żółto, podobnie do rzepaku.

Tak więc, aby kupić to, o co nam chodzi, na torebce z nasionami należy sprawdzić nazwę łacińską. Czasem na dwurzędzie bywa też napisane „Rukola wieloletnia”. Warto ją mieć, bo pojedyncze listki można podskubywać dopóki nie przykryje jej śnieg, a wiosną zaczyna odrastać bardzo szybko. Jeśli pozwoliliśmy jej poprzedniego roku zakwitnąć i wydać nasiona, to bardzo prawdopodobne, że pojawią się samosiewy, ale nie są one uciążliwe.

I tyle na dzisiaj, życzę dobrego dnia, miłej niedzieli.

Odmiany warzyw część III

Kosz Kabaczek Pomidor Cukinia Ogórek Jabłko Szczypiorek

Do wiosny już tylko 49 dni, dzień będzie dzisiaj dłuższy od najkrótszego w roku o 1 godzinę i 19 minut.

Mam nadzieję, że tym razem uda mi się nie urazić nikogo moim wpisem. Lubię ludzi i jest dla mnie ważne, aby świadomie nie robić nikomu przykrości, ale nieświadomie, zdarza się. Burzę wywołały dwa słowa „żona kazała”. Nie siliłam się na dowcipy o żonie, która wydaje rozkazy, ale to wynikało z moich obserwacji. No i tak to wyszło. Ostatecznie sprawa się (chyba) wyjaśniła, ale sprowokowała mnie do rozmyślań nad nakazami w życiu codziennym. Efekt tych rozmyślań jest raczej smutny. Bo wyszło mi, że najwięcej nakazów wydajemy sobie sami. Sami dla siebie jesteśmy najsurowszymi krytykami i recenzentami swojego życia w każdym aspekcie. Potrafimy stworzyć prawdziwą religię ze sprzątania, nie przepuszczając najmniejszej drobince kurzu. Krytykujemy siebie jako rodziców, nie jesteśmy zadowoleni z osiągnięć zawodowych, z wykształcenia, wyglądu itd. Podobnie w ogrodzie. Często nie zabieramy się nawet za uprawianie warzyw, bo „z tym tyle roboty”. A tej roboty będzie tyle, ile sami sobie zadamy. I jeśli nawet, trafimy na taki czas, że wszystko nam zarośnie, to i tak warto wyciągnąć spomiędzy chwastów swoją, cudownie kruchą i czystą od chemii marchewkę albo kalarepkę. U mnie warzywa często rosną w towarzystwie roślin spontanicznych, które niektórzy nazywają chwastami. Niektórych nie wyrywam, bo ładnie ocieniają ziemię, niektórych bo są ładne, a niektórych, bo mi się po prostu nie chce. Bądźmy dla siebie łagodni.

Zapraszam do trzeciej części polecanych przeze mnie warzyw. Nie sprzedaję nasion, ani nie polecam żadnej konkretnej firmy. Zachęcam Was, abyście spróbowali uprawiać swoje warzywa i polecam odmiany, które wypróbowałam.

KOPER – SZMARAGD, SPRINTER, AMBROZJA – to odmiany, które lubię najbardziej. Nie widzę ogromnych różnic między odmianami kopru, dlatego dla mnie wybór nie jest aż tak istotny, jak w przypadku innych warzyw. Koper sieję na dwa sposoby – jeden rządek gdzieś na końcu grządki i ok. jedną paczkę nasion rozsiewam luźno po warzywniku i troszkę w rabacie z kwiatami. Lubię baldachy kwitnącego kopru, są bardzo dekoracyjne.

Z wcześnie wysianego rządka czasem udaje mi się zebrać plon do zamrożenia całego pudełka na zimę. I nie zwlekam z tym, bo kolejne kopry mogą być zamieszkałe przez mszyce i już się nie da. Mszyce zwykle atakują, gdy przesuszymy ogród. Rośliny napojone i nakarmione z pojedynczymi sztukami mszyc, radzą sobie. Ale gdy mszyce wystąpią w ilościach hurtowych, pozostaje wysiać nowy rządek.

Kilka dorodnych roślin zostawiam, aby wytworzyły nasiona. Całkiem dojrzałe zbiorę na przyszły rok, część zużyję do przetworów.

MARCHEW – wczesne odmiany- AMSTERDAMSKA, CHANTENAY (uwielbiam!), KINGA, KAMILA, późne- FLAKKESE, SUKCES, KORAL.

Marchew Chantenay z siewu zimowego, w czerwcu jest wystarczająco duża do wyrywania.

Jednym z największych rozczarowań była dla mnie marchew Pierwszy Zbiór, nie dosyć że nie była pierwsza, to blada i nie za smaczna. Niewypałem była też marchew Paryska, okrągła jak rzodkiewka, po obraniu niewiele z niej zostawało i zupełnie mi nie smakowała.

Część marchwi sieję w grudniu lub innym zimowym miesiącu, gdy ziemia jest choć trochę rozmarznięta. Przemrożone nasiona kiełkują równiej, niż takie prosto z paczki.

Około Dnia Matki rozgarniam międzyrzędzia ozimej cebuli i czosnku zimowego i wsiewam późne odmiany marchwi. Ten późny termin w dużym stopniu chroni przed nalotem połyśnicy marchwianki, a czasu jest jeszcze do jesieni tak dużo, że zdąży urosnąć. Cebulę i czosnek zbieram w lipcu, a marchew spokojnie dorasta aż do listopada.

OGÓREK – LIDER, JULIAN, CEZAR, to podobne odmiany z grubymi brodawkami, delikatną skórką i stosunkowo odporne, bardzo plenne i smaczne.

Lubię też odmiany drobno brodawkowe, bo mają delikatną skórkę i nie trzeba ich obierać, moja ulubiona to MARCEL.

Kolejną godną polecenia odmianą jest TOMASZ, to odmiana partenokarpiczna czyli nie potrzebująca zapylania przez owady. Dlatego dobrze sprawdza się w nasadzeniach pod osłonami, zarówno w tunelach i szklarniach, jak i w gruncie osłaniany agrowłókniną.

CARUSO i SUYO LONG to typowe sałatkowe, długie ogórki szklarniowe. Smaczne i plenne. Caruso gładki, Suyo Long brodawkowy.

Przy tak wielu dostępnych naprawdę dobrych odmianach ogórków niezrozumiała jest dla mnie niesłabnąca popularność odmiany Śremski. LIDER jest od niego wcześniejszy a wszystkie wymienione odmiany są odporniejsze i równie smaczne. Tak więc dla mnie Śremski i podobnie Śremianin, to rozczarowanie. Kilka razy je siałam, ale już więcej nie będę. Szybko chorują i tym wyróżniają się najbardziej, że pierwsze kończą owocowanie.

Przetestowałam też kilka odmian ogórka melonowego, już więcej nie będę zajmowała nim miejsca w ogrodzie. Ani to melon, ani ogórek. No ale może ktoś lubi.

Z ogórka, dyni i cukinii robię rozsady, wysiewam je w połowie kwietnia.

Miłego weekendu 🙂

Kot Zima
Kot nadrzewny w zimowej szacie.

Odmiany warzyw II część

Pandemiczny czas sprawił, że wiele osób pracowało w domu. Oszczędność czasu, związana z brakiem konieczności dojeżdżania do pracy, pozwoliła na większe zaangażowanie w ogrodnictwo. Dla jakiejś części osób była to przyjemność, dla części przymus (żona kazała :)), a dla części wręcz konieczność, aby nie zwariować. Pojawiły się też teorie spiskowe o głodzie, mających wystąpić brakach żywności itp. Jak by nie było, przybyło adeptów ogrodnictwa użytkowego czyli ogrodników – warzywników. To przede wszystkim dla Was, są moje propozycje wyborów odmian podstawowych warzyw. Abyście się nie zniechęcali, jeśli spotkały Was jakieś niepowodzenia. Ubiegły rok, pod względem uprawy warzyw, a szczególnie pomidorów, ogórków, był trudny. Ale dajcie sobie i uprawianym warzywom, jeszcze jedną szansę. Spróbujcie jeszcze raz. Dzisiaj kolejna grupa odmian warzyw dla amatorów.

CYKORIA – żółta DI BRUXELLES, POLANOWICKA, czerwona radicchio. Łatwa w uprawie i wdzięczna roślina, która zimą zapewnia dostęp do świeżych główek cykorii pysznych jako surówka, a także jako duszona jarzyna. Wysiew w czerwcu, wykopywanie w listopadzie, a pędzenie np. w garażu przez całą zimę. Korzenie o grubości co najmniej 2 cm, równo ustawione pionowo, zasypuje się w wiaderku piaskiem, z wierzchu przykrywa drugim wiaderkiem i już. Chodzi o to, aby odciąć dostęp światła. Korzenie korzystają ze zgromadzonych składników mineralnych, trzeba tylko zapewnić wilgoć i w zależności od odmiany wyrastają piękne, chrupiące główki albo luźne listki. Najważniejsze jest to, że bardzo łatwo się je uprawia i uzyskuje w środku zimy, chrupiące liście, które nie są sztucznie nawożone, niczym nie pryskane i są pyszne.

FASOLKA SZPARAGOWA KARŁOWALAURINA (żółta), FERRARI (zielona). Obie te odmiany sieję tylko raz i owocują do końca lata. Laurina ma dwa „rzuty” owocowania. To odmiana, którą po pierwszym dużym plonie warto zostawić na drugi plon. Trzeba ją porządnie podlać, można zasilić biohumusem. Po około tygodniu zaczyna kwitnąć ponownie i do jesieni całkiem zadowalająco owocuje. Ferrari owocuje w sposób ciągły, ważne, aby w miarę dojrzewania cały czas je zrywać. Nie zostawiać strąków, aby przejrzewały, bo to hamuje powstawanie nowych pąków. Z obu odmian zwykle robię rozsadę, aby mieć je jak najwcześniej.

Kosz
Fasolka fioletowa Blauhilde, żółta Laurina, zielona grubsza Hilds Nekarkonigin i zielona cienka Ferrari.

FASOLKA SZPARAGOWA TYCZNAGOLDELFE (żółta) niezwykle plenna i smaczna. Bardzo długo nie włóknieje. Nawet gdy wytworzy całkiem duże nasiona, strąki nadal nadają się do gotowania. Można ją również sadzić z przeznaczeniem na suche ziarno, bo jest bardzo smaczna i niezwykle plenna. To najplenniejsza fasolka tyczna, jaką dane mi było uprawiać. Oczywiście musi mieć zapewnioną stałą wilgoć, to warunek konieczny uzyskania dobrej jakości strączków zarówno tycznej jak i karłowej fasolki szparagowej. Przesuszona fasolka słabo rośnie i szybko włóknieje.

GOLDMARIE – to też dobra odmiana żółtej fasolki szparagowej tycznej, ale włóknieje nieco szybciej niż poprzednia, więc trzeba ją bardzo regularnie zrywać. Jeśli ktoś woli bardziej płaskie strączki, to ta odmiana takie daje.

GROSZEK CUKROWYAMBROZJA I BAJKA – groszek cukrowy to taki, który można jeść razem ze strączkami, ale wyrośnięte nasionka też są smaczne. BAJKA ma bardzo szerokie strączki, dochodzące do 2 cm, AMBROZJA ma strączki węższe i rośnie niższy. Oba są bardzo smaczne i plenne.

GROSZEK ŁUSKOWYBIZNES, WALOR, NEFRYT, PEGAZ, IZOLDA, to bardzo smaczne i plenne odmiany groszku. Dojrzewają stopniowo, więc można długo cieszyć się świeżym groszkiem prosto z krzaczka. Warto w co drugi rządek powtykać gałązki brzozowe albo inne, najlepiej rozgałęzione, patyki. Nie muszą być grube, chodzi tylko o to, aby zapewnić minimalne wsparcie. Groszek, który ma po czym się wspinać plonuje obficiej i nie wykłada się po deszczu.

Groszek od lewej Biznes, Cud Kelvedonu (żaden z niego cud) i Sześciotygodniowy.

Odmiana SZEŚCIOTYGODNIOWY jest najwcześniejsza i smaczna, ale niezbyt plenna. Mimo to, warto go sadzić, bo po całym roku przerwy, ten pierwszy smakuje wyjątkowo pysznie. Często robię z niego rozsadę, aby był jeszcze wcześniejszy, ale nie sadzę go zbyt dużo, bo szybko przejrzewa.

Kiełkujący groszek
Kiełkująca w szklarni, w lutym, rozsada groszku Sześciotygodniowego.

JARMUŻ NERO DI TOSCANA – ciekawa odmiana włoskiego jarmużu nazywana też czarną zimową kapustą. Pięknie wygląda w zimowym ogrodzie, smakuje jak jarmuż.

Poza toskańskim jarmużem sadzę też zielone i czerwone odmiany. Nie widzę między nimi jakichś wielkich różnic, poza wysokością. Wszystkie sadzę jako poplon po groszku, bobie, wczesnych ziemniakach.

KALAFIOR BETA – to bardzo wczesna i smaczna odmiana kalafiora. Warto ją przykrywać włókniną, aby była jeszcze wcześniej.

KALAREPABLANKYT – wypróbowałam kilkanaście odmian kalarepy, ale Blankyt pozostaje niekwestionowanym liderem. To niebieska odmiana wczesnej kalarepy, której zgrubienie bardzo długo pozostaje kruche i soczyste. Zielona odmiana, którą lubię i też stosunkowo długo jest dobra, to GABI. Niestety w sklepach króluje Wiedeńska, która bardzo szybko drewnieje, więc mimo że jest wczesna, to nie można jej sadzić zbyt dużo. Na jesienny poplon (na przykład po groszku) warto posadzić DELIKATES BLAUER. Rośnie dosyć duża, świetnie się przechowuje, jeszcze w lutym jej zgrubienia są soczyste i smaczne.

KAPUSTA GŁOWIASTA BIAŁADITMARSKER to najwcześniejsza odmiana, którą wysiewam na rozsadę w domu, w połowie lutego. Kilka główek sadzę w szklarni, umieszczam je w takiej odległości aby gdy przyjdzie czas, posadzić pomiędzy nimi pomidory. Kapusta dorasta i zanim pomidory będą potrzebowały więcej miejsca, kapusta będzie gotowa do wycięcia.

Na dzisiaj tyle, jutro kolejne warzywa i kolejne wybory odmian. Dobrego dnia.

Ja tu jestem. Kot Banderas.

Odmiany warzyw – moje pewniaki.

Kosz

Te dni zimne i ciemne wymagają zajęć, które niosą radość. Dzisiaj 28 dzień stycznia, do wiosny 51 dni, a więc to czas najwyższy, aby rozejrzeć się za nasionami. Od 30 lat uprawiam warzywa. Wybieram te, które nadają się do uprawy amatorskiej, są łatwe w uprawie, nie dojrzewają wszystkie w jednym czasie, są na tyle odporne, że nie wymagają stosowania chemii, a przede wszystkim – mają smak.

Jakie odmiany wybrałam w tym roku? Mam sporo nowych do testowania i o efektach napiszę w przyszłym roku, a teraz napiszę o pewniakach. Zawsze wybieram przynajmniej jedną odmianę bardzo wczesną i drugą późną. Wysiane tego samego dnia, dają plon w różnym terminie.

Przez kilka dni będę zamieszczała po kilka gatunków warzyw, bo wyszedł mi z tego bardzo długi tasiemiec.

BÓB – FIGARO, BONZO (bardzo długie strąki),BIZON, BARTEK,DRAGON. Wybieram jak najwcześniejsze odmiany i robię rozsadę. Od połowy lutego wysiewam po dwa-trzy nasiona do doniczek 7×7 cm, po wschodach wystawiam je do zimnej szklarni. Nie boją się chłodu, znoszą przymrozki do -5 stopni, a pozostawione w domu nadmiernie się wyciągną. Bób im wcześniej wysiany, tym większa szansa, że ucieknie przed mszycami, no i będzie do jedzenia bardzo wcześnie, gdy ten sklepowy jest jeszcze bardzo drogi.

BROKUŁ – CEZAR, ma ładny kolor róż, jest wczesny. Po wycięciu róży głównej, gdy zapewnimy mu dużo wilgoci, bardzo intensywnie tworzy nowe różyczki wyrastające z kącików liści. Brokuł Calabrese Natalino, nie odrasta tak chętnie, ale też tworzy kilka dodatkowych różyczek, po wycięciu głównej. Brokuły najczęściej uprawiam w poplonie po groszku lub wczesnych ziemniakach.

BURAK – OKRĄGŁY CIEMNOCZERWONY, CZERWONA KULA i OPOLSKI. Ten pierwszy jest najwartościowszą odmianą wśród powszechnie spotykanych. Ma największa zawartość betaniny i cukru, nie kumuluje azotanów i nie bardzo go lubi chwościk, który bywa zmorą uprawianych buraków. OPOLSKI jest dobry na botwinkę i przetwory.

Wysiewam trochę w kwietniu, na botwinkę, a na zimę w czerwcu. Robię np. wsiewkę między ozimą cebulą i czosnkiem, które wyrwane w lipcu, zrobią miejsce rozrastającym się buraczkom.

Burak
Botwinka – lato zamknięte w słoiku.

—————————————————————————————————————–

CEBULA – EFEKT, SUPRA, SOCHACZEWSKA i czerwona KARMEN. Nie lubię najpopularniejszej cebuli Wolskiej. Nie lubię twardej cebuli, a ona taka jest. Wybór dostępnych odmian cebuli dymki jest bardzo skromny. Dlatego, jeśli chcemy mieć inne odmiany, to trzeba kupić nasiona i samemu wyhodować dymkę. To jest naprawdę bardzo proste i warto to zrobić. Można też zrobić rozsadę cebuli, ale to wymaga trochę więcej starań, dlatego początkujący, niech zaczną od posadzenia dymki i zakupu nasion na wyhodowanie dymki na przyszły rok.

Dymkę sadzę jak najwcześniej, wysiew nasion na dymkę można zrobić w kwietniu, najlepiej do 20 dnia miesiąca. Warto posadzić przynajmniej jeden rządek szalotki, daje więcej szczypiorku niż zwykła cebula.

CUKINIA – zielona pasiastaSTRIATO D`ITALIA, zielona w kropki SORAYA, pomarańczowa GOLDENA i okrągłe zielone TONDO CHIARO DI NIZZA lub TONDO DI PIACENZA – lubię mieć kilka kolorów cukinii, więc sadzę kilka krzaków i najczęściej każdy innej odmiany. Bardzo lubię okrągłe cukinie TONDO, świetnie się je faszeruje.

Rozsady cukinii, dynii, ogórków, kabaczków robię w połowie kwietnia.

DYNIA – UCHIKI KURI czyli HOKKAIDO to bardzo ładne i zgrabne dynie. Dorastają do 1 kg i można je zużyć na jeden raz lub połowę upieczonej zamrozić. Dużym atutem tej odmiany jest to, że nie trzeba jej obierać, bo w czasie pieczenia/gotowania mięknie i razem ze skórką smakuje bardzo dobrze.
Rozsady robię razem z cukinią, kabaczkami i ogórkami, w połowie kwietnia.

Styczniowe rozważania

Styczeń, to ogrodniczo dosyć spokojny miesiąc. Czasem celowo zostawiam sobie różne prace, aby w ładne, słoneczne dni trochę się doświetlić i dotlenić. Często jest tak, że nie zdążam niektórych czynności wykonać wtedy, gdy książkowo powinno się to zrobić. Bywa i tak, że najzwyczajniej w świecie, nie chce mi się. Kiedyś budziło to mój wewnętrzny sprzeciw. No bo, jakże to tak? Pozwalać sobie na lenistwo? A to nie lenistwo, tylko łagodność. Z biegiem czasu stałam się dla siebie łagodniejsza.

Styczniowy wschód słońca

Jestem wystarczająco pracowitą osobą, abym nie musiała zmuszać się do robienia czegoś, na co w danym momencie nie mam ochoty. Gdy mi się chce, wszystko robię dużo łatwiej, szybciej i przyjemniej, niż wtedy, gdy się zmuszam. Spróbujcie się przyjrzeć swoim działaniom, pewnie wielu z Was zauważy, że sami dla siebie jesteśmy najsurowszymi sędziami i poganiaczami niewolników. Słowa mają wielką moc i nadużywanie tych określających przymus, konieczność, sprawia, że życie robi się trudne i przykre. Wchodząc w nowy rok warto zamienić słowa -„muszę”, „powinnam,”na „chcę”, „mogę”. Taki drobiazg, a od razu życie robi się lepsze. Starajmy się nie zapominać, że ogród ma być dla nas przede wszystkim źródłem radości, a nie przymusu.

Kalina bodnantska ‚Dawn’

Wielu z Was zaczęło swoją drogę z uprawą warzyw w ubiegłym, pandemicznym roku. Mieliśmy wtedy więcej czasu i jakoś trzeba było go wypełnić. Mam nadzieję, że grupa tych, którzy na tej drodze zostaną, będzie liczna. Bo uprawianie własnych warzyw, to nie tylko możliwość spożywania pokarmów maksymalnie zdrowych, to także zdrowie psychiczne. Bo wykonywanie prostych, uczciwych prac, leczy nasze dusze. Warzywa nie oszukują, gdy zajmiemy się nimi tak jak należy, one odpłacą się pięknymi plonami.

Fasolka szparagowa Blauhilde (fioletowa), Laurina (żółta), tyczna zielona i cieniutka zielona ‚Ferrari.


Czasem, dochodzenie do równowagi w ogrodzie zajmuje parę lat, ale to w końcu się dzieje. Jeśli używaliśmy wielu środków owadobójczych, to potrzeba trochę czasu, aby wróciły owady pożyteczne i zrobiły porządek z mszycami. Trzeba zadbać o kondycję roślin odpowiednio je nawadniając i nawożąc. Zdrowe, silne rośliny nie poddadzą się łatwo. Zimowe miesiące poświęćmy na naukę jak uprawiać swój ogród, aby nie truć go chemią. Jakie zapewnić sąsiedztwo dla roślin, co robić aby były zdrowe bez chemicznych oprysków. Jakie posadzić rośliny, które przyciągną pożyteczne owady. Poniżej kilka przykładów kwiatów, które w moim ogrodzie szczególnie intensywnie przyciągają owady.

Wrzosiec
Wrzosiec
Szałwia omszona
Mikołajek płaskolistny, rudbekie dwubarwne, nachyłek barwierski.

Jeżówki

Żurawka i szałwia omszona

Katalpa

Oliwnik wąskolistny

Piszę o tym, bo przez to wszystko przeszłam. Podobnie jak większość ludzi używałam środków chemicznych, bo to jest łatwe, a nikt nie lubi się niepotrzebnie męczyć. Ale tak jak można rzucić palenie, tak można rzucić używanie środków owadobójczych. To się naprawdę udaje. Pierwsza pomoc jest łatwiejsza niż chemiczny oprysk. Gdy na przykład na różach pojawią się mszyce, zanim zrobimy cokolwiek innego, spłukujemy je silnym strumieniem zwykłej wody. Spadną na ziemię, gdzie staną się łatwym łupem dla sikorek i innych wrogów. I jeśli nawet część z nich wróci, to będzie to niewielki procent.

Róża ‚Friesia’ w towarzystwie chryzantemy ogrodowej i aksamitki wąskolistnej ‚Lulu’.
‚Abraham Darby’

Jestem zwolenniczką łagodności dla świata i dla siebie. Nie stosowanie przymusu niesie spokój i równowagę. Owszem, jest sporo ogrodowych działań, które dobrze, aby zostały wykonane w określonym czasie, ale jest cała grupa takich, które nie wymagają od nas ścisłego dotrzymywania terminów. Nie stwarzajmy sobie przymusów, które nie są konieczne. Życie jest tak pełne trudnych obowiązków, że ogród nie powinien nam ich dokładać. Szukajmy w nim głównie przyjemności.

Jakie czynności wykonuję zimą, bez szkody dla roślin?

Przy samej ziemi wycinam maliny jesienne czyli te, które owocowały aż do mrozów.

Maliny jesienne ‚Polana’.

Wycinam przy ziemi stare (najczęściej 3-4 letnie) pędy porzeczek i agrestu. Można je poznać po tym, że mają najciemniejszą, najgrubszą i często łuszczącą się korę.

Gdy nie pada deszcz, a prognozy nie wspominają o siarczystych (ponad -10 stopni) mrozach przycinam drzewa i krzewy owocowe i ozdobne czyli:

  • Skracam o ¼ maliny letnie czyli te, które zaczynają owocować zaraz po truskawkach.
Maliny letnie ‚Laszka’. Wczesne i większe niż ‚Polana’
  • Wycinam pędy jeżyn, które owocowały w ubiegłym roku, a skracam o ¼ te, które nie owocowały, a więc będą to robiły w tym roku.
  • Przycinam borówki, jabłonie, grusze, winogrona.
  • Przycinam krzewy, które kwitną latem, a więc tawuły japońskie, budleje, hortensje bukietowe, krzewuszki itp.
Budleja
Budleja
Hortensja bukietowa
Tawuła japońska

Resztę cięcia zostawiam na później, gdy już będzie cieplej, a wczesnowiosenne krzewy, jak na przykład forsycje, pigwowce, tawuły kwitnące na biało, tnę zaraz po kwitnieniu.

Forsycja pośrednia
Forsycja pośrednia
Jaśminowiec
Pigwowiec
Na biało kwitną tawuły van Houtte`a

Styczeń to dla mnie miesiąc wyborów i planów. Jak to z wyborami, nie wszystkie są dobre. I jak to z planami, nie wszystkie udaje się zrealizować. Czasem jednak nie realizacja jest najważniejsza, a droga która do niej prowadzi. Ogromną przyjemność sprawia mi planowanie nowych nasadzeń, projektowanie rabat, wyszukiwanie nowych odmian warzyw. Ale o tym, następnym razem.