Odmiany warzyw część III

Kosz Kabaczek Pomidor Cukinia Ogórek Jabłko Szczypiorek

Do wiosny już tylko 49 dni, dzień będzie dzisiaj dłuższy od najkrótszego w roku o 1 godzinę i 19 minut.

Mam nadzieję, że tym razem uda mi się nie urazić nikogo moim wpisem. Lubię ludzi i jest dla mnie ważne, aby świadomie nie robić nikomu przykrości, ale nieświadomie, zdarza się. Burzę wywołały dwa słowa „żona kazała”. Nie siliłam się na dowcipy o żonie, która wydaje rozkazy, ale to wynikało z moich obserwacji. No i tak to wyszło. Ostatecznie sprawa się (chyba) wyjaśniła, ale sprowokowała mnie do rozmyślań nad nakazami w życiu codziennym. Efekt tych rozmyślań jest raczej smutny. Bo wyszło mi, że najwięcej nakazów wydajemy sobie sami. Sami dla siebie jesteśmy najsurowszymi krytykami i recenzentami swojego życia w każdym aspekcie. Potrafimy stworzyć prawdziwą religię ze sprzątania, nie przepuszczając najmniejszej drobince kurzu. Krytykujemy siebie jako rodziców, nie jesteśmy zadowoleni z osiągnięć zawodowych, z wykształcenia, wyglądu itd. Podobnie w ogrodzie. Często nie zabieramy się nawet za uprawianie warzyw, bo „z tym tyle roboty”. A tej roboty będzie tyle, ile sami sobie zadamy. I jeśli nawet, trafimy na taki czas, że wszystko nam zarośnie, to i tak warto wyciągnąć spomiędzy chwastów swoją, cudownie kruchą i czystą od chemii marchewkę albo kalarepkę. U mnie warzywa często rosną w towarzystwie roślin spontanicznych, które niektórzy nazywają chwastami. Niektórych nie wyrywam, bo ładnie ocieniają ziemię, niektórych bo są ładne, a niektórych, bo mi się po prostu nie chce. Bądźmy dla siebie łagodni.

Zapraszam do trzeciej części polecanych przeze mnie warzyw. Nie sprzedaję nasion, ani nie polecam żadnej konkretnej firmy. Zachęcam Was, abyście spróbowali uprawiać swoje warzywa i polecam odmiany, które wypróbowałam.

KOPER – SZMARAGD, SPRINTER, AMBROZJA – to odmiany, które lubię najbardziej. Nie widzę ogromnych różnic między odmianami kopru, dlatego dla mnie wybór nie jest aż tak istotny, jak w przypadku innych warzyw. Koper sieję na dwa sposoby – jeden rządek gdzieś na końcu grządki i ok. jedną paczkę nasion rozsiewam luźno po warzywniku i troszkę w rabacie z kwiatami. Lubię baldachy kwitnącego kopru, są bardzo dekoracyjne.

Z wcześnie wysianego rządka czasem udaje mi się zebrać plon do zamrożenia całego pudełka na zimę. I nie zwlekam z tym, bo kolejne kopry mogą być zamieszkałe przez mszyce i już się nie da. Mszyce zwykle atakują, gdy przesuszymy ogród. Rośliny napojone i nakarmione z pojedynczymi sztukami mszyc, radzą sobie. Ale gdy mszyce wystąpią w ilościach hurtowych, pozostaje wysiać nowy rządek.

Kilka dorodnych roślin zostawiam, aby wytworzyły nasiona. Całkiem dojrzałe zbiorę na przyszły rok, część zużyję do przetworów.

MARCHEW – wczesne odmiany- AMSTERDAMSKA, CHANTENAY (uwielbiam!), KINGA, KAMILA, późne- FLAKKESE, SUKCES, KORAL.

Marchew Chantenay z siewu zimowego, w czerwcu jest wystarczająco duża do wyrywania.

Jednym z największych rozczarowań była dla mnie marchew Pierwszy Zbiór, nie dosyć że nie była pierwsza, to blada i nie za smaczna. Niewypałem była też marchew Paryska, okrągła jak rzodkiewka, po obraniu niewiele z niej zostawało i zupełnie mi nie smakowała.

Część marchwi sieję w grudniu lub innym zimowym miesiącu, gdy ziemia jest choć trochę rozmarznięta. Przemrożone nasiona kiełkują równiej, niż takie prosto z paczki.

Około Dnia Matki rozgarniam międzyrzędzia ozimej cebuli i czosnku zimowego i wsiewam późne odmiany marchwi. Ten późny termin w dużym stopniu chroni przed nalotem połyśnicy marchwianki, a czasu jest jeszcze do jesieni tak dużo, że zdąży urosnąć. Cebulę i czosnek zbieram w lipcu, a marchew spokojnie dorasta aż do listopada.

OGÓREK – LIDER, JULIAN, CEZAR, to podobne odmiany z grubymi brodawkami, delikatną skórką i stosunkowo odporne, bardzo plenne i smaczne.

Lubię też odmiany drobno brodawkowe, bo mają delikatną skórkę i nie trzeba ich obierać, moja ulubiona to MARCEL.

Kolejną godną polecenia odmianą jest TOMASZ, to odmiana partenokarpiczna czyli nie potrzebująca zapylania przez owady. Dlatego dobrze sprawdza się w nasadzeniach pod osłonami, zarówno w tunelach i szklarniach, jak i w gruncie osłaniany agrowłókniną.

CARUSO i SUYO LONG to typowe sałatkowe, długie ogórki szklarniowe. Smaczne i plenne. Caruso gładki, Suyo Long brodawkowy.

Przy tak wielu dostępnych naprawdę dobrych odmianach ogórków niezrozumiała jest dla mnie niesłabnąca popularność odmiany Śremski. LIDER jest od niego wcześniejszy a wszystkie wymienione odmiany są odporniejsze i równie smaczne. Tak więc dla mnie Śremski i podobnie Śremianin, to rozczarowanie. Kilka razy je siałam, ale już więcej nie będę. Szybko chorują i tym wyróżniają się najbardziej, że pierwsze kończą owocowanie.

Przetestowałam też kilka odmian ogórka melonowego, już więcej nie będę zajmowała nim miejsca w ogrodzie. Ani to melon, ani ogórek. No ale może ktoś lubi.

Z ogórka, dyni i cukinii robię rozsady, wysiewam je w połowie kwietnia.

Miłego weekendu 🙂

Kot Zima
Kot nadrzewny w zimowej szacie.

by PomiDorka

2 thoughts on “Odmiany warzyw część III

  1. Magoo says:

    Raz posiałam Śremski i był do niczego. Kiedyś miałam Calypso i był całkiem ok. Podobno rosyjskie są świetne, ale czy to prawda?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *