Styczniowe rozważania

Styczeń, to ogrodniczo dosyć spokojny miesiąc. Czasem celowo zostawiam sobie różne prace, aby w ładne, słoneczne dni trochę się doświetlić i dotlenić. Często jest tak, że nie zdążam niektórych czynności wykonać wtedy, gdy książkowo powinno się to zrobić. Bywa i tak, że najzwyczajniej w świecie, nie chce mi się. Kiedyś budziło to mój wewnętrzny sprzeciw. No bo, jakże to tak? Pozwalać sobie na lenistwo? A to nie lenistwo, tylko łagodność. Z biegiem czasu stałam się dla siebie łagodniejsza.

Styczniowy wschód słońca

Jestem wystarczająco pracowitą osobą, abym nie musiała zmuszać się do robienia czegoś, na co w danym momencie nie mam ochoty. Gdy mi się chce, wszystko robię dużo łatwiej, szybciej i przyjemniej, niż wtedy, gdy się zmuszam. Spróbujcie się przyjrzeć swoim działaniom, pewnie wielu z Was zauważy, że sami dla siebie jesteśmy najsurowszymi sędziami i poganiaczami niewolników. Słowa mają wielką moc i nadużywanie tych określających przymus, konieczność, sprawia, że życie robi się trudne i przykre. Wchodząc w nowy rok warto zamienić słowa -„muszę”, „powinnam,”na „chcę”, „mogę”. Taki drobiazg, a od razu życie robi się lepsze. Starajmy się nie zapominać, że ogród ma być dla nas przede wszystkim źródłem radości, a nie przymusu.

Kalina bodnantska ‚Dawn’

Wielu z Was zaczęło swoją drogę z uprawą warzyw w ubiegłym, pandemicznym roku. Mieliśmy wtedy więcej czasu i jakoś trzeba było go wypełnić. Mam nadzieję, że grupa tych, którzy na tej drodze zostaną, będzie liczna. Bo uprawianie własnych warzyw, to nie tylko możliwość spożywania pokarmów maksymalnie zdrowych, to także zdrowie psychiczne. Bo wykonywanie prostych, uczciwych prac, leczy nasze dusze. Warzywa nie oszukują, gdy zajmiemy się nimi tak jak należy, one odpłacą się pięknymi plonami.

Fasolka szparagowa Blauhilde (fioletowa), Laurina (żółta), tyczna zielona i cieniutka zielona ‚Ferrari.


Czasem, dochodzenie do równowagi w ogrodzie zajmuje parę lat, ale to w końcu się dzieje. Jeśli używaliśmy wielu środków owadobójczych, to potrzeba trochę czasu, aby wróciły owady pożyteczne i zrobiły porządek z mszycami. Trzeba zadbać o kondycję roślin odpowiednio je nawadniając i nawożąc. Zdrowe, silne rośliny nie poddadzą się łatwo. Zimowe miesiące poświęćmy na naukę jak uprawiać swój ogród, aby nie truć go chemią. Jakie zapewnić sąsiedztwo dla roślin, co robić aby były zdrowe bez chemicznych oprysków. Jakie posadzić rośliny, które przyciągną pożyteczne owady. Poniżej kilka przykładów kwiatów, które w moim ogrodzie szczególnie intensywnie przyciągają owady.

Wrzosiec
Wrzosiec
Szałwia omszona
Mikołajek płaskolistny, rudbekie dwubarwne, nachyłek barwierski.

Jeżówki

Żurawka i szałwia omszona

Katalpa

Oliwnik wąskolistny

Piszę o tym, bo przez to wszystko przeszłam. Podobnie jak większość ludzi używałam środków chemicznych, bo to jest łatwe, a nikt nie lubi się niepotrzebnie męczyć. Ale tak jak można rzucić palenie, tak można rzucić używanie środków owadobójczych. To się naprawdę udaje. Pierwsza pomoc jest łatwiejsza niż chemiczny oprysk. Gdy na przykład na różach pojawią się mszyce, zanim zrobimy cokolwiek innego, spłukujemy je silnym strumieniem zwykłej wody. Spadną na ziemię, gdzie staną się łatwym łupem dla sikorek i innych wrogów. I jeśli nawet część z nich wróci, to będzie to niewielki procent.

Róża ‚Friesia’ w towarzystwie chryzantemy ogrodowej i aksamitki wąskolistnej ‚Lulu’.
‚Abraham Darby’

Jestem zwolenniczką łagodności dla świata i dla siebie. Nie stosowanie przymusu niesie spokój i równowagę. Owszem, jest sporo ogrodowych działań, które dobrze, aby zostały wykonane w określonym czasie, ale jest cała grupa takich, które nie wymagają od nas ścisłego dotrzymywania terminów. Nie stwarzajmy sobie przymusów, które nie są konieczne. Życie jest tak pełne trudnych obowiązków, że ogród nie powinien nam ich dokładać. Szukajmy w nim głównie przyjemności.

Jakie czynności wykonuję zimą, bez szkody dla roślin?

Przy samej ziemi wycinam maliny jesienne czyli te, które owocowały aż do mrozów.

Maliny jesienne ‚Polana’.

Wycinam przy ziemi stare (najczęściej 3-4 letnie) pędy porzeczek i agrestu. Można je poznać po tym, że mają najciemniejszą, najgrubszą i często łuszczącą się korę.

Gdy nie pada deszcz, a prognozy nie wspominają o siarczystych (ponad -10 stopni) mrozach przycinam drzewa i krzewy owocowe i ozdobne czyli:

  • Skracam o ¼ maliny letnie czyli te, które zaczynają owocować zaraz po truskawkach.
Maliny letnie ‚Laszka’. Wczesne i większe niż ‚Polana’
  • Wycinam pędy jeżyn, które owocowały w ubiegłym roku, a skracam o ¼ te, które nie owocowały, a więc będą to robiły w tym roku.
  • Przycinam borówki, jabłonie, grusze, winogrona.
  • Przycinam krzewy, które kwitną latem, a więc tawuły japońskie, budleje, hortensje bukietowe, krzewuszki itp.
Budleja
Budleja
Hortensja bukietowa
Tawuła japońska

Resztę cięcia zostawiam na później, gdy już będzie cieplej, a wczesnowiosenne krzewy, jak na przykład forsycje, pigwowce, tawuły kwitnące na biało, tnę zaraz po kwitnieniu.

Forsycja pośrednia
Forsycja pośrednia
Jaśminowiec
Pigwowiec
Na biało kwitną tawuły van Houtte`a

Styczeń to dla mnie miesiąc wyborów i planów. Jak to z wyborami, nie wszystkie są dobre. I jak to z planami, nie wszystkie udaje się zrealizować. Czasem jednak nie realizacja jest najważniejsza, a droga która do niej prowadzi. Ogromną przyjemność sprawia mi planowanie nowych nasadzeń, projektowanie rabat, wyszukiwanie nowych odmian warzyw. Ale o tym, następnym razem.

by PomiDorka

4 thoughts on “Styczniowe rozważania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *