RADOSNE OGRODNICTWO część II

Kontynuując temat radosnego ogrodnictwa rozwinę wątek związany ze ściółkowaniem, które w dużym stopniu rozwiązuje problem przesuszenia i zachwaszczenia. A eliminacja tych problemów, zbliża nas do pogłębienia radości z ogrodowania. No bo naprawdę trudno się cieszyć, gdy chwasty zarastają grządki, a palące słońce zmusza do codziennego podlewania. Im więcej podlewamy, tym mocniej nam zarasta. Dlatego, aby się cieszyć, trzeba ściółkować.

Ale jak to ze wszystkim w życiu jest, oprócz plusów związanych ze ściółkowaniem słomą, dla równowagi, są też minusy. Jednym z najuciążliwszych minusów są ślimaki. Jak sobie z nimi poradzić?

Nie używam cudownych, niebieskich granulek, bo to straszna trucizna. Nie żal mi ślimaków, ale tych stworzeń, które mogą się zatruć przy okazji. U mnie w ogrodzie jest bardzo dużo ptaków, żab, jaszczurek, trafiają się jeże, zaskrońce, mam trzy psy i kota. Całe to stado jest narażone na zatrucie. Co więc zrobić?

Absolutnie najważniejszy jest czas, a więc to, że nie możemy czekać, aż się rozmnożą. Dlatego równocześnie z pierwszymi wysiewami, już od początku marca, zaczynamy obserwację miejscowej populacji ślimaków. One na początku działają z ukrycia, coś tam delikatnie podgryzając i nie ujawniając za bardzo swojej obecności. Gdy zaczniemy działać dopiero wtedy, gdy wyraźnie będzie widać szkody, to walka będzie trudna.

Wczesną wiosną trzeba rozpocząć obserwację ślimaków i wyłapać te pierwsze, które są początkiem problemów.

Aby je wykryć jak najwcześniej, rozkładamy w wielu miejscach w ogrodzie na ścieżkach, gdzieś na uboczu, małe deseczki, przekrojone ziemniaki i jak najczęściej pod nie zaglądamy. Gdy pojawi się pierwszy ślimak zwiadowca, rozpoczynamy systematyczną akcję usuwania ich z naszego ogrodu. Jestem w tym dość bezwzględna. Ślimaki w skorupkach wyrzucam poza ogród, a nagie bezlitośnie przecinam długimi nożyczkami na pół i zostawiam jako wabik na ich współplemieńców. Są kanibalami, nie mam dla nich litości. Wychodzę na polowanie wcześnie rano i po zachodzie słońca. Po armagedonie w 2014 roku, przez kolejny rok zdarzało mi się zwiedzać mój ogród z latarką i wyłapywać rude żarłoczne pomrowiki. Z czasem było ich coraz mniej.

Gdy przegapicie wiosenne rozmnażanie ślimaków i okaże się, że macie ich ilości hurtowe, to skuteczne są pułapki piwne. Puszki po groszku, kukurydzy (mają ostry brzeg) wypełniamy do połowy piwem i zakopujemy w ziemi równo z brzegiem naczynia. Ślimaki piwosze po słodkim pijaństwie giną utopione w piwie. Jeśli inwazja jest szczególnie duża, lepiej użyć starych garnków, wiaderek itp., aby całe ślimacze towarzystwo się zmieściło.

Wczesnowiosenna profilaktyka tak bardzo zmniejsza populację ślimaków, że nie są wielkim problemem. W moim ogrodzie jest ich tyle, że wystarcza dla żywiących się nimi ptaków, a nie unicestwiają całych roślin. No ale trzeba być czujnym. Spróbujcie, to naprawdę działa.

Szkoda, że koty nie jedzą ślimaków…

by PomiDorka

2 thoughts on “RADOSNE OGRODNICTWO część II

  1. Barbaste says:

    Doruś. Trudno mi sobie wyobrazić Ciebie mordujacą ślimaki. Ale taki ich ślimaczy los. Nie lubimy ślimaków w ogrodzie. Świetny blog!!!

  2. Justyna says:

    W przyszłym roku spróbuję! Póki co ukatrupiam co się nawinie, a co wrazliwsze rośliny opasałam doniczkami oblepionymi taśmą miedzianą.

Skomentuj Justyna Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *