Prima aprilis

Oby do jutra, oby do jutra. Dlaczego? Bo już ma być cieplej i noce bez przymrozków. Póki co, mieszkamy z roślinami w różnej fazie wzrostu, a szklarnia jest dosłownie zapchana tym, co do tej pory mieszkało na tarasie, zarówno w szafie, jak i poza nią. Całe towarzystwo opatulone włókninami czeka na ciepło i słońce.

1 kwietnia powitał nas powrotem zimy. Z powodu temperatury jest przykro, ale opady, cieszą bardzo. Sucho już było okrutnie.

Zawsze wczesną wiosną przed takim ciągiem opadów rozsypuję w moim ogrodzie nawóz azotowy. Bo to, czego roślinom potrzeba na start, jest azot. Topniejący śnieg zabierze ze sobą nawozy i startowo dożywi cały ogród. Staram się podać im nawozy przeznaczone do konkretnych roślin, ale gdy nie mam czasu lub dostępnych nawozów, to sypię wszystkim azot w jakiejkolwiek postaci. Tym, które będziemy jedli, daję nawozy naturalne. Bo na przykład szczególnie żarłocznym azotowo jest rabarbar i lubczyk. One dostają dobrze rozłożony obornik lub taki w formie granulatu. Albo grubą warstwę kompostu.

Ozime cebule i czosnki, podlewam biohumusami. Szpinak, który wysiewałam w listopadzie, a wygląda już całkiem nieźle, też dostał rozcieńczony biohumus. Wystaje już na tyle z ziemi, że niedługo będę go mogła wyściółkować, aby zachować tę wilgoć, którą teraz dostaje wraz ze śniegiem.

Czosnek ozimy Harnaś
Czosnek ozimy Ornak

Groszek, wysiany 14 marca już, zaczyna kiełkować.

Listopadowy szpinak

Nowalijki szklarniowe nie dostają nic do jedzenia, bo ziemia jest zasobna i to im wystarczy. Rosną szybko i nie ma potrzeby, aby je przyspieszać, popędzać. Nie zdążą przerobić azotu, a tylko go zgromadzą i nie będzie to dla nas zdrowe.

W domu towarzystwo mieszane. Najbiedniejsze są kwiaty, które potrzebują ciepła i nie mogę ich wystawić do szklarni, są dosyć mocno wyciągnięte. Ale nic to, przy pikowaniu posadzę je głębiej i dadzą radę. Oby do jutra!

Bakłażany w różnych odmianach. Już widać jak różnie będą rosły.

Oprócz kwiatów – 3 odmiany selerów, 15 odmian papryki, 10 odmian bakłażanów i 7 odmian pomidorów przeznaczonych do posadzenia w donicach, na najwcześniejszy zbiór. Kolejne 28 odmian pomidorów posiałam dopiero 24 marca i jeszcze nie wszystkie powschodziły. Jeśli ktoś jeszcze nie wysiał, to spokojnie do połowy kwietnia może to zrobić.

Tak piszę o tych odmianach, ale wciąż nie przestaje mnie zachwycać to, jak potrafią się różnić między sobą. Na zdjęciu pomidor Dwarf Pink Passion i pomidor Super Sweet. Siane i pikowane tego samego dnia. Pierwszy raz mam pomidora typu dwarf, zobaczę jak się sprawdzi w donicy. Może jest to nadzieja dla posiadaczy malutkich balkonów? Wszystkie karłowate, które do tej pory uprawiałam, smak miały podobnie nikczemny, jak wzrost. Nie były warte uwagi, no chyba że tylko dla radości uprawy, ale to dla mnie jednak za mało.

Dwie sadzonki pomidorów – siane tego samego dnia, różne odmiany.

Od środy znów ma być ciepło, to dobrze, bo mój ogród jeszcze nie do końca uprzątnięty. Jeszcze trochę cięcia, zrębkowania i może być prawdziwa wiosna. Choć właściwie, patrząc na to ile roślin kwitnie, to wiosna jest w pełni.

Ostrokoły przeciwko zaleganiu kota na bratkach.

Śnieżniki lśniące, naprawdę lśnią.

Cebulice syberyjskie, pięknie się rozsiewają.

Borówki już szykują się do kwitnienia. Będzie co jeść.

by PomiDorka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *