Odmiany warzyw część IV

Ostatni dzień stycznia, bardzo zimowa niedziela. W nocy było około 10 stopni mrozu, teraz, rano jest 5 poniżej zera. Mimo mrozu, ptaki brzmią już nieco inaczej niż miesiąc temu. Słychać początki zalecanek, widać kokieteryjne podfruwanie, a chłopaki od czasu do czasu tłuką się, aż pióra lecą. Długość dnia to dla nich wyraźny sygnał, że trzeba stroić piórka, bo już całkiem niedługo nadejdzie ona, cała na zielono, WIOSNA.

Już tylko 48 dni dzieli nas od niej, a dni wydłużają się coraz szybciej. Dzisiejszy będzie dłuższy od najkrótszego w roku o 1 godzinę i 23 minuty. A wiecie przecież jak światło jest ważne dla roślin. I choćby z tego powodu, nie spieszcie się z wysiewami. Jeśli bardzo chce Wam się siać, wysiejcie rzeżuchę.

PAPRYKA – czerwone pomidorowe: OLEŃKA I ALEKSANDER, podłużne – AJWARSKI, RAMIRO (udaje się z nasion wydłubanych ze sklepowych owoców). Ostre – wciąż próbuję nowych, ale zawsze sieję ostrą z nasion świeżo wydłubanych ze sklepowej papryki. One kiełkują szybciej i lepiej niż z kupnych nasion. Do jedzenia na surowo, grillowania, faszerowania lubię papryki pomidorowe o grubych ściankach i wciąż testuję nowe.

Moje papryki rosną w kastrach budowlanych przy basenie.

PIETRUSZKA KORZENIOWA – wczesna na letni zbiór – CUKROWA i późne – BERLIŃSKA (HALBLANGE) i OLOMOUCKA.

Pietruszkę trzeba wysiać jak najwcześniej. Można w grudniu, a jeśli w styczniu ziemia jest rozmarznięta, to można to zrobić nawet wtedy. Lepsze efekty uzyskuję z siewu zimowego niż późno wiosennego. Pietruszka potrzebuje dużo wilgoci do wschodów i raczej niskiej temperatury. Posiana zimą wzejdzie wtedy, gdy czas dla niej będzie najkorzystniejszy. A gdy już wzejdzie, to trzeba ją przerwać jak najszybciej. Pietruszka korzeniowa nie lubi przesadzania, więc nie robimy z niej rozsady.

PIETRUSZKA NACIOWA – GIGANTE D`ITALIA – zgodnie ze swoją nazwą rośnie bardzo bujnie, jest aromatyczna i krucha. Wiosną szybko wznawia wzrost, a przykryta agrowłókniną odrasta bardzo obficie, jeszcze szybciej. Nasiona są stosunkowo trwałe (jak na pietruszkę) i jedno opakowanie wystarcza na kilka lat. Ta odmiana daje tak duży plon, że wystarcza jeden lub dwa rządki, aby zapewnić zaopatrzenie w natkę przez całe lato, aż do kolejnej wiosny. Warto zostawić jedną roślinę, aby zakwitła. To da same korzyści – jej baldachy pięknie wyglądają, ponadto wabią pożyteczne owady, które są wrogami mszyc, a więc zmniejszą ich populację w naszym ogrodzie. No i gdy pozwolimy jej dojrzeć, a pietruszka nie będzie oznaczona symbolem F1, możemy zebrać swoje nasiona. Oszczędność z tego tytułu może nie jest zbyt wielka, ale własnoręcznie wyhodowane, dobrze dojrzałe nasiona, kiełkują lepiej niż sklepowe. Wśród pietruszek jest wiele odmian ustalonych czyli nie mieszańców F1, spróbujcie.

POR – STAROZAGÓRSKI KAMUSH wczesna odmiana o bardzo długich i jasnych łodygach, świetny na letnie wykorzystanie.

A na zimowe przechowanie BARTEK – smaczny, aromatyczny, soczysty, bardzo dobrze zimuje, wiosną szybko wznawia wegetację i doskonale przyrasta. Zdarza mi się sadzić go późno i na zimę zostają cienkie jak palec rośliny, które wiosną dorastają do całkiem słusznych rozmiarów. Z porów również można zebrać swoje nasiona, ale najpierw przepięknie i długo będzie nas cieszył porowy kwiat.

RUKOLA– najpierw trochę wyjaśnień, bo jest z nią trochę zamieszania.

Nazwą RUKOLA określane są dwie różne rośliny z rodziny kapustowatych.

Jednoroczna ROKIETTA SIEWNA (łac. Eruca sativa) ma szersze listki, bardziej okrągłe na końcach i mniej powcinane. Kwitnie na biało.

Druga RUKOLA to ta, którą zimą kupujemy w sklepach, zapakowaną w plastikowe pudełka. Jest rośliną wieloletnią o nazwie DWURZĄD WĄSKOLISTNY (łac. Diplodoxa tenuifolia). Zgodnie z nazwą, ma wąskie, mocno powcinane listki I kwitnie na żółto, podobnie do rzepaku.

Tak więc, aby kupić to, o co nam chodzi, na torebce z nasionami należy sprawdzić nazwę łacińską. Czasem na dwurzędzie bywa też napisane „Rukola wieloletnia”. Warto ją mieć, bo pojedyncze listki można podskubywać dopóki nie przykryje jej śnieg, a wiosną zaczyna odrastać bardzo szybko. Jeśli pozwoliliśmy jej poprzedniego roku zakwitnąć i wydać nasiona, to bardzo prawdopodobne, że pojawią się samosiewy, ale nie są one uciążliwe.

I tyle na dzisiaj, życzę dobrego dnia, miłej niedzieli.

Odmiany warzyw część III

Kosz Kabaczek Pomidor Cukinia Ogórek Jabłko Szczypiorek

Do wiosny już tylko 49 dni, dzień będzie dzisiaj dłuższy od najkrótszego w roku o 1 godzinę i 19 minut.

Mam nadzieję, że tym razem uda mi się nie urazić nikogo moim wpisem. Lubię ludzi i jest dla mnie ważne, aby świadomie nie robić nikomu przykrości, ale nieświadomie, zdarza się. Burzę wywołały dwa słowa „żona kazała”. Nie siliłam się na dowcipy o żonie, która wydaje rozkazy, ale to wynikało z moich obserwacji. No i tak to wyszło. Ostatecznie sprawa się (chyba) wyjaśniła, ale sprowokowała mnie do rozmyślań nad nakazami w życiu codziennym. Efekt tych rozmyślań jest raczej smutny. Bo wyszło mi, że najwięcej nakazów wydajemy sobie sami. Sami dla siebie jesteśmy najsurowszymi krytykami i recenzentami swojego życia w każdym aspekcie. Potrafimy stworzyć prawdziwą religię ze sprzątania, nie przepuszczając najmniejszej drobince kurzu. Krytykujemy siebie jako rodziców, nie jesteśmy zadowoleni z osiągnięć zawodowych, z wykształcenia, wyglądu itd. Podobnie w ogrodzie. Często nie zabieramy się nawet za uprawianie warzyw, bo „z tym tyle roboty”. A tej roboty będzie tyle, ile sami sobie zadamy. I jeśli nawet, trafimy na taki czas, że wszystko nam zarośnie, to i tak warto wyciągnąć spomiędzy chwastów swoją, cudownie kruchą i czystą od chemii marchewkę albo kalarepkę. U mnie warzywa często rosną w towarzystwie roślin spontanicznych, które niektórzy nazywają chwastami. Niektórych nie wyrywam, bo ładnie ocieniają ziemię, niektórych bo są ładne, a niektórych, bo mi się po prostu nie chce. Bądźmy dla siebie łagodni.

Zapraszam do trzeciej części polecanych przeze mnie warzyw. Nie sprzedaję nasion, ani nie polecam żadnej konkretnej firmy. Zachęcam Was, abyście spróbowali uprawiać swoje warzywa i polecam odmiany, które wypróbowałam.

KOPER – SZMARAGD, SPRINTER, AMBROZJA – to odmiany, które lubię najbardziej. Nie widzę ogromnych różnic między odmianami kopru, dlatego dla mnie wybór nie jest aż tak istotny, jak w przypadku innych warzyw. Koper sieję na dwa sposoby – jeden rządek gdzieś na końcu grządki i ok. jedną paczkę nasion rozsiewam luźno po warzywniku i troszkę w rabacie z kwiatami. Lubię baldachy kwitnącego kopru, są bardzo dekoracyjne.

Z wcześnie wysianego rządka czasem udaje mi się zebrać plon do zamrożenia całego pudełka na zimę. I nie zwlekam z tym, bo kolejne kopry mogą być zamieszkałe przez mszyce i już się nie da. Mszyce zwykle atakują, gdy przesuszymy ogród. Rośliny napojone i nakarmione z pojedynczymi sztukami mszyc, radzą sobie. Ale gdy mszyce wystąpią w ilościach hurtowych, pozostaje wysiać nowy rządek.

Kilka dorodnych roślin zostawiam, aby wytworzyły nasiona. Całkiem dojrzałe zbiorę na przyszły rok, część zużyję do przetworów.

MARCHEW – wczesne odmiany- AMSTERDAMSKA, CHANTENAY (uwielbiam!), KINGA, KAMILA, późne- FLAKKESE, SUKCES, KORAL.

Marchew Chantenay z siewu zimowego, w czerwcu jest wystarczająco duża do wyrywania.

Jednym z największych rozczarowań była dla mnie marchew Pierwszy Zbiór, nie dosyć że nie była pierwsza, to blada i nie za smaczna. Niewypałem była też marchew Paryska, okrągła jak rzodkiewka, po obraniu niewiele z niej zostawało i zupełnie mi nie smakowała.

Część marchwi sieję w grudniu lub innym zimowym miesiącu, gdy ziemia jest choć trochę rozmarznięta. Przemrożone nasiona kiełkują równiej, niż takie prosto z paczki.

Około Dnia Matki rozgarniam międzyrzędzia ozimej cebuli i czosnku zimowego i wsiewam późne odmiany marchwi. Ten późny termin w dużym stopniu chroni przed nalotem połyśnicy marchwianki, a czasu jest jeszcze do jesieni tak dużo, że zdąży urosnąć. Cebulę i czosnek zbieram w lipcu, a marchew spokojnie dorasta aż do listopada.

OGÓREK – LIDER, JULIAN, CEZAR, to podobne odmiany z grubymi brodawkami, delikatną skórką i stosunkowo odporne, bardzo plenne i smaczne.

Lubię też odmiany drobno brodawkowe, bo mają delikatną skórkę i nie trzeba ich obierać, moja ulubiona to MARCEL.

Kolejną godną polecenia odmianą jest TOMASZ, to odmiana partenokarpiczna czyli nie potrzebująca zapylania przez owady. Dlatego dobrze sprawdza się w nasadzeniach pod osłonami, zarówno w tunelach i szklarniach, jak i w gruncie osłaniany agrowłókniną.

CARUSO i SUYO LONG to typowe sałatkowe, długie ogórki szklarniowe. Smaczne i plenne. Caruso gładki, Suyo Long brodawkowy.

Przy tak wielu dostępnych naprawdę dobrych odmianach ogórków niezrozumiała jest dla mnie niesłabnąca popularność odmiany Śremski. LIDER jest od niego wcześniejszy a wszystkie wymienione odmiany są odporniejsze i równie smaczne. Tak więc dla mnie Śremski i podobnie Śremianin, to rozczarowanie. Kilka razy je siałam, ale już więcej nie będę. Szybko chorują i tym wyróżniają się najbardziej, że pierwsze kończą owocowanie.

Przetestowałam też kilka odmian ogórka melonowego, już więcej nie będę zajmowała nim miejsca w ogrodzie. Ani to melon, ani ogórek. No ale może ktoś lubi.

Z ogórka, dyni i cukinii robię rozsady, wysiewam je w połowie kwietnia.

Miłego weekendu 🙂

Kot Zima
Kot nadrzewny w zimowej szacie.

Odmiany warzyw II część

Pandemiczny czas sprawił, że wiele osób pracowało w domu. Oszczędność czasu, związana z brakiem konieczności dojeżdżania do pracy, pozwoliła na większe zaangażowanie w ogrodnictwo. Dla jakiejś części osób była to przyjemność, dla części przymus (żona kazała :)), a dla części wręcz konieczność, aby nie zwariować. Pojawiły się też teorie spiskowe o głodzie, mających wystąpić brakach żywności itp. Jak by nie było, przybyło adeptów ogrodnictwa użytkowego czyli ogrodników – warzywników. To przede wszystkim dla Was, są moje propozycje wyborów odmian podstawowych warzyw. Abyście się nie zniechęcali, jeśli spotkały Was jakieś niepowodzenia. Ubiegły rok, pod względem uprawy warzyw, a szczególnie pomidorów, ogórków, był trudny. Ale dajcie sobie i uprawianym warzywom, jeszcze jedną szansę. Spróbujcie jeszcze raz. Dzisiaj kolejna grupa odmian warzyw dla amatorów.

CYKORIA – żółta DI BRUXELLES, POLANOWICKA, czerwona radicchio. Łatwa w uprawie i wdzięczna roślina, która zimą zapewnia dostęp do świeżych główek cykorii pysznych jako surówka, a także jako duszona jarzyna. Wysiew w czerwcu, wykopywanie w listopadzie, a pędzenie np. w garażu przez całą zimę. Korzenie o grubości co najmniej 2 cm, równo ustawione pionowo, zasypuje się w wiaderku piaskiem, z wierzchu przykrywa drugim wiaderkiem i już. Chodzi o to, aby odciąć dostęp światła. Korzenie korzystają ze zgromadzonych składników mineralnych, trzeba tylko zapewnić wilgoć i w zależności od odmiany wyrastają piękne, chrupiące główki albo luźne listki. Najważniejsze jest to, że bardzo łatwo się je uprawia i uzyskuje w środku zimy, chrupiące liście, które nie są sztucznie nawożone, niczym nie pryskane i są pyszne.

FASOLKA SZPARAGOWA KARŁOWALAURINA (żółta), FERRARI (zielona). Obie te odmiany sieję tylko raz i owocują do końca lata. Laurina ma dwa „rzuty” owocowania. To odmiana, którą po pierwszym dużym plonie warto zostawić na drugi plon. Trzeba ją porządnie podlać, można zasilić biohumusem. Po około tygodniu zaczyna kwitnąć ponownie i do jesieni całkiem zadowalająco owocuje. Ferrari owocuje w sposób ciągły, ważne, aby w miarę dojrzewania cały czas je zrywać. Nie zostawiać strąków, aby przejrzewały, bo to hamuje powstawanie nowych pąków. Z obu odmian zwykle robię rozsadę, aby mieć je jak najwcześniej.

Kosz
Fasolka fioletowa Blauhilde, żółta Laurina, zielona grubsza Hilds Nekarkonigin i zielona cienka Ferrari.

FASOLKA SZPARAGOWA TYCZNAGOLDELFE (żółta) niezwykle plenna i smaczna. Bardzo długo nie włóknieje. Nawet gdy wytworzy całkiem duże nasiona, strąki nadal nadają się do gotowania. Można ją również sadzić z przeznaczeniem na suche ziarno, bo jest bardzo smaczna i niezwykle plenna. To najplenniejsza fasolka tyczna, jaką dane mi było uprawiać. Oczywiście musi mieć zapewnioną stałą wilgoć, to warunek konieczny uzyskania dobrej jakości strączków zarówno tycznej jak i karłowej fasolki szparagowej. Przesuszona fasolka słabo rośnie i szybko włóknieje.

GOLDMARIE – to też dobra odmiana żółtej fasolki szparagowej tycznej, ale włóknieje nieco szybciej niż poprzednia, więc trzeba ją bardzo regularnie zrywać. Jeśli ktoś woli bardziej płaskie strączki, to ta odmiana takie daje.

GROSZEK CUKROWYAMBROZJA I BAJKA – groszek cukrowy to taki, który można jeść razem ze strączkami, ale wyrośnięte nasionka też są smaczne. BAJKA ma bardzo szerokie strączki, dochodzące do 2 cm, AMBROZJA ma strączki węższe i rośnie niższy. Oba są bardzo smaczne i plenne.

GROSZEK ŁUSKOWYBIZNES, WALOR, NEFRYT, PEGAZ, IZOLDA, to bardzo smaczne i plenne odmiany groszku. Dojrzewają stopniowo, więc można długo cieszyć się świeżym groszkiem prosto z krzaczka. Warto w co drugi rządek powtykać gałązki brzozowe albo inne, najlepiej rozgałęzione, patyki. Nie muszą być grube, chodzi tylko o to, aby zapewnić minimalne wsparcie. Groszek, który ma po czym się wspinać plonuje obficiej i nie wykłada się po deszczu.

Groszek od lewej Biznes, Cud Kelvedonu (żaden z niego cud) i Sześciotygodniowy.

Odmiana SZEŚCIOTYGODNIOWY jest najwcześniejsza i smaczna, ale niezbyt plenna. Mimo to, warto go sadzić, bo po całym roku przerwy, ten pierwszy smakuje wyjątkowo pysznie. Często robię z niego rozsadę, aby był jeszcze wcześniejszy, ale nie sadzę go zbyt dużo, bo szybko przejrzewa.

Kiełkujący groszek
Kiełkująca w szklarni, w lutym, rozsada groszku Sześciotygodniowego.

JARMUŻ NERO DI TOSCANA – ciekawa odmiana włoskiego jarmużu nazywana też czarną zimową kapustą. Pięknie wygląda w zimowym ogrodzie, smakuje jak jarmuż.

Poza toskańskim jarmużem sadzę też zielone i czerwone odmiany. Nie widzę między nimi jakichś wielkich różnic, poza wysokością. Wszystkie sadzę jako poplon po groszku, bobie, wczesnych ziemniakach.

KALAFIOR BETA – to bardzo wczesna i smaczna odmiana kalafiora. Warto ją przykrywać włókniną, aby była jeszcze wcześniej.

KALAREPABLANKYT – wypróbowałam kilkanaście odmian kalarepy, ale Blankyt pozostaje niekwestionowanym liderem. To niebieska odmiana wczesnej kalarepy, której zgrubienie bardzo długo pozostaje kruche i soczyste. Zielona odmiana, którą lubię i też stosunkowo długo jest dobra, to GABI. Niestety w sklepach króluje Wiedeńska, która bardzo szybko drewnieje, więc mimo że jest wczesna, to nie można jej sadzić zbyt dużo. Na jesienny poplon (na przykład po groszku) warto posadzić DELIKATES BLAUER. Rośnie dosyć duża, świetnie się przechowuje, jeszcze w lutym jej zgrubienia są soczyste i smaczne.

KAPUSTA GŁOWIASTA BIAŁADITMARSKER to najwcześniejsza odmiana, którą wysiewam na rozsadę w domu, w połowie lutego. Kilka główek sadzę w szklarni, umieszczam je w takiej odległości aby gdy przyjdzie czas, posadzić pomiędzy nimi pomidory. Kapusta dorasta i zanim pomidory będą potrzebowały więcej miejsca, kapusta będzie gotowa do wycięcia.

Na dzisiaj tyle, jutro kolejne warzywa i kolejne wybory odmian. Dobrego dnia.

Ja tu jestem. Kot Banderas.

Odmiany warzyw – moje pewniaki.

Kosz

Te dni zimne i ciemne wymagają zajęć, które niosą radość. Dzisiaj 28 dzień stycznia, do wiosny 51 dni, a więc to czas najwyższy, aby rozejrzeć się za nasionami. Od 30 lat uprawiam warzywa. Wybieram te, które nadają się do uprawy amatorskiej, są łatwe w uprawie, nie dojrzewają wszystkie w jednym czasie, są na tyle odporne, że nie wymagają stosowania chemii, a przede wszystkim – mają smak.

Jakie odmiany wybrałam w tym roku? Mam sporo nowych do testowania i o efektach napiszę w przyszłym roku, a teraz napiszę o pewniakach. Zawsze wybieram przynajmniej jedną odmianę bardzo wczesną i drugą późną. Wysiane tego samego dnia, dają plon w różnym terminie.

Przez kilka dni będę zamieszczała po kilka gatunków warzyw, bo wyszedł mi z tego bardzo długi tasiemiec.

BÓB – FIGARO, BONZO (bardzo długie strąki),BIZON, BARTEK,DRAGON. Wybieram jak najwcześniejsze odmiany i robię rozsadę. Od połowy lutego wysiewam po dwa-trzy nasiona do doniczek 7×7 cm, po wschodach wystawiam je do zimnej szklarni. Nie boją się chłodu, znoszą przymrozki do -5 stopni, a pozostawione w domu nadmiernie się wyciągną. Bób im wcześniej wysiany, tym większa szansa, że ucieknie przed mszycami, no i będzie do jedzenia bardzo wcześnie, gdy ten sklepowy jest jeszcze bardzo drogi.

BROKUŁ – CEZAR, ma ładny kolor róż, jest wczesny. Po wycięciu róży głównej, gdy zapewnimy mu dużo wilgoci, bardzo intensywnie tworzy nowe różyczki wyrastające z kącików liści. Brokuł Calabrese Natalino, nie odrasta tak chętnie, ale też tworzy kilka dodatkowych różyczek, po wycięciu głównej. Brokuły najczęściej uprawiam w poplonie po groszku lub wczesnych ziemniakach.

BURAK – OKRĄGŁY CIEMNOCZERWONY, CZERWONA KULA i OPOLSKI. Ten pierwszy jest najwartościowszą odmianą wśród powszechnie spotykanych. Ma największa zawartość betaniny i cukru, nie kumuluje azotanów i nie bardzo go lubi chwościk, który bywa zmorą uprawianych buraków. OPOLSKI jest dobry na botwinkę i przetwory.

Wysiewam trochę w kwietniu, na botwinkę, a na zimę w czerwcu. Robię np. wsiewkę między ozimą cebulą i czosnkiem, które wyrwane w lipcu, zrobią miejsce rozrastającym się buraczkom.

Burak
Botwinka – lato zamknięte w słoiku.

—————————————————————————————————————–

CEBULA – EFEKT, SUPRA, SOCHACZEWSKA i czerwona KARMEN. Nie lubię najpopularniejszej cebuli Wolskiej. Nie lubię twardej cebuli, a ona taka jest. Wybór dostępnych odmian cebuli dymki jest bardzo skromny. Dlatego, jeśli chcemy mieć inne odmiany, to trzeba kupić nasiona i samemu wyhodować dymkę. To jest naprawdę bardzo proste i warto to zrobić. Można też zrobić rozsadę cebuli, ale to wymaga trochę więcej starań, dlatego początkujący, niech zaczną od posadzenia dymki i zakupu nasion na wyhodowanie dymki na przyszły rok.

Dymkę sadzę jak najwcześniej, wysiew nasion na dymkę można zrobić w kwietniu, najlepiej do 20 dnia miesiąca. Warto posadzić przynajmniej jeden rządek szalotki, daje więcej szczypiorku niż zwykła cebula.

CUKINIA – zielona pasiastaSTRIATO D`ITALIA, zielona w kropki SORAYA, pomarańczowa GOLDENA i okrągłe zielone TONDO CHIARO DI NIZZA lub TONDO DI PIACENZA – lubię mieć kilka kolorów cukinii, więc sadzę kilka krzaków i najczęściej każdy innej odmiany. Bardzo lubię okrągłe cukinie TONDO, świetnie się je faszeruje.

Rozsady cukinii, dynii, ogórków, kabaczków robię w połowie kwietnia.

DYNIA – UCHIKI KURI czyli HOKKAIDO to bardzo ładne i zgrabne dynie. Dorastają do 1 kg i można je zużyć na jeden raz lub połowę upieczonej zamrozić. Dużym atutem tej odmiany jest to, że nie trzeba jej obierać, bo w czasie pieczenia/gotowania mięknie i razem ze skórką smakuje bardzo dobrze.
Rozsady robię razem z cukinią, kabaczkami i ogórkami, w połowie kwietnia.

Styczniowe rozważania

Styczeń, to ogrodniczo dosyć spokojny miesiąc. Czasem celowo zostawiam sobie różne prace, aby w ładne, słoneczne dni trochę się doświetlić i dotlenić. Często jest tak, że nie zdążam niektórych czynności wykonać wtedy, gdy książkowo powinno się to zrobić. Bywa i tak, że najzwyczajniej w świecie, nie chce mi się. Kiedyś budziło to mój wewnętrzny sprzeciw. No bo, jakże to tak? Pozwalać sobie na lenistwo? A to nie lenistwo, tylko łagodność. Z biegiem czasu stałam się dla siebie łagodniejsza.

Styczniowy wschód słońca

Jestem wystarczająco pracowitą osobą, abym nie musiała zmuszać się do robienia czegoś, na co w danym momencie nie mam ochoty. Gdy mi się chce, wszystko robię dużo łatwiej, szybciej i przyjemniej, niż wtedy, gdy się zmuszam. Spróbujcie się przyjrzeć swoim działaniom, pewnie wielu z Was zauważy, że sami dla siebie jesteśmy najsurowszymi sędziami i poganiaczami niewolników. Słowa mają wielką moc i nadużywanie tych określających przymus, konieczność, sprawia, że życie robi się trudne i przykre. Wchodząc w nowy rok warto zamienić słowa -„muszę”, „powinnam,”na „chcę”, „mogę”. Taki drobiazg, a od razu życie robi się lepsze. Starajmy się nie zapominać, że ogród ma być dla nas przede wszystkim źródłem radości, a nie przymusu.

Kalina bodnantska ‚Dawn’

Wielu z Was zaczęło swoją drogę z uprawą warzyw w ubiegłym, pandemicznym roku. Mieliśmy wtedy więcej czasu i jakoś trzeba było go wypełnić. Mam nadzieję, że grupa tych, którzy na tej drodze zostaną, będzie liczna. Bo uprawianie własnych warzyw, to nie tylko możliwość spożywania pokarmów maksymalnie zdrowych, to także zdrowie psychiczne. Bo wykonywanie prostych, uczciwych prac, leczy nasze dusze. Warzywa nie oszukują, gdy zajmiemy się nimi tak jak należy, one odpłacą się pięknymi plonami.

Fasolka szparagowa Blauhilde (fioletowa), Laurina (żółta), tyczna zielona i cieniutka zielona ‚Ferrari.


Czasem, dochodzenie do równowagi w ogrodzie zajmuje parę lat, ale to w końcu się dzieje. Jeśli używaliśmy wielu środków owadobójczych, to potrzeba trochę czasu, aby wróciły owady pożyteczne i zrobiły porządek z mszycami. Trzeba zadbać o kondycję roślin odpowiednio je nawadniając i nawożąc. Zdrowe, silne rośliny nie poddadzą się łatwo. Zimowe miesiące poświęćmy na naukę jak uprawiać swój ogród, aby nie truć go chemią. Jakie zapewnić sąsiedztwo dla roślin, co robić aby były zdrowe bez chemicznych oprysków. Jakie posadzić rośliny, które przyciągną pożyteczne owady. Poniżej kilka przykładów kwiatów, które w moim ogrodzie szczególnie intensywnie przyciągają owady.

Wrzosiec
Wrzosiec
Szałwia omszona
Mikołajek płaskolistny, rudbekie dwubarwne, nachyłek barwierski.

Jeżówki

Żurawka i szałwia omszona

Katalpa

Oliwnik wąskolistny

Piszę o tym, bo przez to wszystko przeszłam. Podobnie jak większość ludzi używałam środków chemicznych, bo to jest łatwe, a nikt nie lubi się niepotrzebnie męczyć. Ale tak jak można rzucić palenie, tak można rzucić używanie środków owadobójczych. To się naprawdę udaje. Pierwsza pomoc jest łatwiejsza niż chemiczny oprysk. Gdy na przykład na różach pojawią się mszyce, zanim zrobimy cokolwiek innego, spłukujemy je silnym strumieniem zwykłej wody. Spadną na ziemię, gdzie staną się łatwym łupem dla sikorek i innych wrogów. I jeśli nawet część z nich wróci, to będzie to niewielki procent.

Róża ‚Friesia’ w towarzystwie chryzantemy ogrodowej i aksamitki wąskolistnej ‚Lulu’.
‚Abraham Darby’

Jestem zwolenniczką łagodności dla świata i dla siebie. Nie stosowanie przymusu niesie spokój i równowagę. Owszem, jest sporo ogrodowych działań, które dobrze, aby zostały wykonane w określonym czasie, ale jest cała grupa takich, które nie wymagają od nas ścisłego dotrzymywania terminów. Nie stwarzajmy sobie przymusów, które nie są konieczne. Życie jest tak pełne trudnych obowiązków, że ogród nie powinien nam ich dokładać. Szukajmy w nim głównie przyjemności.

Jakie czynności wykonuję zimą, bez szkody dla roślin?

Przy samej ziemi wycinam maliny jesienne czyli te, które owocowały aż do mrozów.

Maliny jesienne ‚Polana’.

Wycinam przy ziemi stare (najczęściej 3-4 letnie) pędy porzeczek i agrestu. Można je poznać po tym, że mają najciemniejszą, najgrubszą i często łuszczącą się korę.

Gdy nie pada deszcz, a prognozy nie wspominają o siarczystych (ponad -10 stopni) mrozach przycinam drzewa i krzewy owocowe i ozdobne czyli:

  • Skracam o ¼ maliny letnie czyli te, które zaczynają owocować zaraz po truskawkach.
Maliny letnie ‚Laszka’. Wczesne i większe niż ‚Polana’
  • Wycinam pędy jeżyn, które owocowały w ubiegłym roku, a skracam o ¼ te, które nie owocowały, a więc będą to robiły w tym roku.
  • Przycinam borówki, jabłonie, grusze, winogrona.
  • Przycinam krzewy, które kwitną latem, a więc tawuły japońskie, budleje, hortensje bukietowe, krzewuszki itp.
Budleja
Budleja
Hortensja bukietowa
Tawuła japońska

Resztę cięcia zostawiam na później, gdy już będzie cieplej, a wczesnowiosenne krzewy, jak na przykład forsycje, pigwowce, tawuły kwitnące na biało, tnę zaraz po kwitnieniu.

Forsycja pośrednia
Forsycja pośrednia
Jaśminowiec
Pigwowiec
Na biało kwitną tawuły van Houtte`a

Styczeń to dla mnie miesiąc wyborów i planów. Jak to z wyborami, nie wszystkie są dobre. I jak to z planami, nie wszystkie udaje się zrealizować. Czasem jednak nie realizacja jest najważniejsza, a droga która do niej prowadzi. Ogromną przyjemność sprawia mi planowanie nowych nasadzeń, projektowanie rabat, wyszukiwanie nowych odmian warzyw. Ale o tym, następnym razem.

SIEW ZIMOWY

Zaczął się grudzień czyli pierwszy zimowy miesiąc, wczoraj nawet śnieg trochę poprószył. Rano świat oszroniony i wygląda pięknie.

DSC20100

To już ostatni czas, aby pozabierać z grządek to, co zimy nie przetrwa. Na przykład selery korzeniowe – pojedynczy przymrozek – 6 stopni jeszcze zniosą, ale kilka dni nieustannego przymrażania, zniszczy bulwy. I choć zielone liście wciąż będą żywe, to bulwa będzie niesmaczna. Na grządkach mogą pozostać pory, pietruszka z przeznaczeniem na natkę, jarmuże, brukselki. U mnie pozostały w tym roku niedorośnięte kalafiory fioletowe. Chyba są odporniejsze niż białe, bo – 6 nic im nie zrobiło. Dzisiaj będą zjedzone wraz z mini brokułami.

IMG_20201201_135227

Cykle życia warzywnika zazębiają się. Część warzyw z minionego sezonu jeszcze jest w ziemi i tam pozostanie aż do wiosny. Zanim zaczną się poważne mrozy warto wysiać rośliny, które wiosną wzejdą jak najszybciej i dadzą najwcześniejsze plony.

Warto wybrać odmiany jak najwcześniejsze, bo to dodatkowo przyspieszy moment, gdy można będzie zebrać pierwsze plony.

Zimowe wysiewy zwykle robię w pierwszej dekadzie grudnia, choć zdarzyło mi się również siać w styczniu. Staram się wpasować z siewem tak, aby było po pierwszych przymrozkach, a przed dłużej trwającymi mrozami. Nie można siać za wcześnie, bo nie chcemy, aby rośliny wzeszły za szybko. Przez zimę nasiona spęcznieją, ale ten późny, grudniowy wysiew, nie pozwoli im zgnić. Szczególnie warto siać warzywa, które mają długi czas kiełkowania, a ich siewki nie są nadmiernie wrażliwe na przymrozki.

3 maja marchewka ‚Amsterdamska’ jest już całkiem ładna.

IMG_4001przyc

A w czerwcu zaczęłam ją już wyrywać.

DSC00428

Wysiewam zimą marchewkę, pietruszkę, pasternak, koperek i szpinak. 

Z wysianych zimą pietruszek korzeniowych najlepiej sprawdziła się  ‘Olomoucka’, a naciowa ‘Gigante d`Italia’.

DSC05209

3 maja pietruszka ‚Olomoucka’ była gotowa, aby obskubywać z niej natkę.

IMG_4000

Po całym warzywniku rozsiewam koperek, rzucam po kilka nasion na każdą grządkę, odmiana nie jest szczególnie ważna. Siałam ‘Spriner’, ‘Szmaragd’, ‘Ambrozja’, Lukullus, wszystkie były dobre. Pasternak, podobnie jak pietruszka, potrzebuje w czasie wschodów bardzo dużo wilgoci i nie za wysokiej temperatury. Zimowy siew pozwoli mu wzejść wczesną wiosną w najlepszym terminie.

Trochę więcej chcę napisać o szpinaku zwyczajnym czyli warzywnym.

DSC05205

Jego wysiew proponowany przez literaturę fachową obejmuje trzy terminy. Wiosenny – w marcu po obeschnięciu gleby, zbiory na przełomie maja i czerwca. Jesienny – w sierpniu, ze zbiorem od końca września do grudnia. Zimowy – od początku do połowy września zbierany od kwietnia do maja.

W moim ogrodzie te terminy się nie sprawdzają. Klimat się zmienił i musiałam przemodelować proponowane przez fachowców terminy. Wiosenny zwykle zakwita zanim nadaje się do zbierania, na jesienny w sierpniu nie mam miejsca, a zimowy, siany we wrześniu zjadają ślimaki lub ptaki. Lubię szpinak, dlatego musiałam coś wymyślić. I tak powstał późno zimowy termin siewu szpinaku. Taki, który wschody daje dopiero wiosną.

Gdy jest po pierwszych przymrozkach, na grządce przeznaczonej pod pomidory rozsypuję popiół,

DSC05202

Wytyczam rzędy, w których będą rosły pomidory i w międzyrzędzia wsiewam szpinak.

Tu, gdzie są zielone ptaszki wysiałam szpinak, a czerwone kłębki wyznaczają miejsca, w których będę sadziła pomidory, póki co, wysiałam tu koperek.

DSC05206_LI

Wybieram odmianę odporną na niską temperaturę, dobrze sprawdził się ‘Olbrzym Zimowy’. W ubiegłym roku siałam 6 grudnia, bo było miło i ciepło. W tym roku pewnie wysieję w najbliższą sobotę 5 grudnia, bo też ma być ciepło. Wiosną szpinak wzejdzie najwcześniej jak to możliwe i będzie miał dobre warunki wilgotnościowe, aby szybko zacząć rosnąć. Dobrze dobrana odmiana nie zmarznie, nawet jeśli pojawią się wiosenne przymrozki.

Szpinak ‚Olbrzym zimowy’ posiany w grudniu, tak wyglądał 5 marca.

 DSC05577

A 3 maja szpinak z koperkiem były na tyle wyrośnięte, że można było obrywać pierwsze liście.

IMG_3997 IMG_3998

Ten termin siewu sprawdza się w moim ogrodzie. Z żadnego innego nie uzyskuję tak obfitych plonów.

18 maja opróżniłam szpinakową grządkę dla pomidorów.IMG_4128

Jeśli zdarzy się zimna wiosna i szpinak nie będzie zbyt dorodny około 15 maja czyli w czasie sadzenia pomidorów, to można będzie je posadzić między szpinakiem. Zanim pomidory się ukorzenią, szpinak powoli dorośnie i uwolni grządkę dla pomidorów, które zaczną potrzebować więcej miejsca.

Liście szpinaku były tak ogromne, że można było je wykorzystać na gołąbki.

IMG_4189

Z 4 rządków, które w sumie dały 12 metrów bieżących ścięłam 4 kopiaste skrzynki świeżego szpinaku.

IMG_4184

Po oczyszczeniu uzyskałam 6,5 kg zblanszowanego szpinaku, gotowego do zamrożenia.

IMG_4192

Przygotujcie się na weekendowe siewy, to pewnie jedne z ostatnich dni w tym roku, gdy można będzie pogrzebać w ziemi. Zabierzcie ze sobą pieski.

IMG_4135

A kota zostawcie w domu.

DSC04442przyc

Czerwiec

Połowa czerwca – co się teraz dzieje w ogrodzie? Przede wszystkim – pięknie jest. W szale pracy ogrodowej nie przegapmy tego najważniejszego, po co mamy ogród. Nasze amatorskie ogrodowanie jest przede wszystkim dla przyjemności. Dla widoków, zapachów, dźwięków. Pozwólcie sobie na to.

DSC07486

DSC02734

Zaczęły swoje koncerty żaby, a niedługo dołączą świerszcze, aby wraz z ptakami, dzień po dniu, tworzyć wielką symfonię radości i pochwały życia. Każdego dnia mamy tyle różnych spraw, które MUSIMY, że na te miłe, ogrodowe chwile zapomnijmy o MUSZĘ, a ustalmy, że CHCĘ, MOGĘ, PLANUJĘ. Słowa mają wielką moc. W ogrodzie cieszmy się tym, co udaje nam się stworzyć. I czy to jest różana rabata czy grządeczka z najtańszych jednorocznych kwiatków czy jedna doniczka z pomidorem na balkonie, to najważniejsza w tym jest radość.

DSC07393

Jeśli zdarzy się tak, że wciągnie nas wir życia i ogród zarośnie, to nie zniechęcajmy się. Jeśli nie w tym roku, to za rok znów będzie wiosna, będzie nowe otwarcie i nowy początek. Nie bądźmy dla siebie zbyt surowi, wystarczy że inni nas rozliczają, oceniają. Jeśli ktoś lubi ogród pod linijkę, to proszę bardzo, ale niemiecki ordnung nie musi być naszym żywiołem.

DSC07387

DSC09800

Ogród naturalny zaprasza więcej stworzeń, w takim ogrodzie jest więcej życia. Zamieńmy chwasty na rośliny spontaniczne, od razu będzie nam się żyło lepiej, spokojniej, milej. Czerpmy raczej od Skandynawów – hygge, lagom, to ich filozofia, ich wyluzowane, radosne podejście do życia. Warto trochę się „rozpiąć” 🙂

DSC01904

Co możemy zrobić w najbliższych dniach? Przeglądamy czosnek, roślina po roślinie, aby oberwać KAŻDY kwiatostan, gdy tylko się pojawi. Ważne, aby zrobić to jak najwcześniej, żeby energia niepotrzebnie nie poszła w tworzenie nasion, zamiast główek. Oberwane kwiatostany dorzucam do gnojówki, którą będę podlewała pomidory. Na ostatnim zdjęciu porównanie główek z oberwanym i nie oberwanym kwiatostanem.

IMG_4308 IMG_4307

DSC09805

Jeśli ktoś (tak jak ja) posadził cebulę i zimowy czosnek szerzej (rządki w odległości co najmniej 30 cm), to jest najwyższy czas, aby wyplewić międzyrzędzia, porządnie je podlać i posiać marchewkę. Za jakiś czas wyrwiemy cebulę i czosnek, a marchewka będzie rosła dalej. U mnie ta marchewka zawsze rośnie ładniejsza niż z wiosennego siewu.

IMG_4318 IMG_4304

DSC07334

Trzeba wybrać dobry wieczór czyli bezwietrzny i nie przed deszczem i nie za gorący, aby zrobić pierwszy oprysk profilaktyczny dla pomidorów. Zdarzało się, że już w czerwcu pojawiały się pierwsze objawy zarazy ziemniaczanej, lepiej się przed nią chronić niż z nią walczyć.

DSC00465 DSC00458 DSC00462

Przed opryskiem obrywamy stare, zżółknięte liście, obrywamy też pędy. To te, które wyrastają między liściem, a łodygą główną. Jeśli planujemy prowadzić je na dwa pędy, a większość pomidorów dobrze tak rośnie, to zostawiamy pęd, który wyrasta tuż pod pierwszym kwiatostanem. Tak robimy tylko raz. Gdy już ten drugi pęd wyrośnie, to będą jakby dwie rośliny na jednej łodydze. Każdy pęd czyli naszą umowną roślinę traktujemy tak, jakby to był oddzielny byt. Obrywamy wszystkie pędy wyrastające między liściem, a łodygą. Nie zostawiamy już żadnych pędów, ani pod ani nad kwiatostanem. Jeśli coś nam „ucieknie”, nie zauważymy pędu i zdążą się zawiązać owoce, to obrywamy stożek wzrostu czyli wszystko nad kiścią owoców i pozwalamy im dojrzeć. Na zdjęciach jasnoniebieskie obwódki mają pędy, które zostawiamy, czerwone kropki mają pędy do usunięcia.

IMG_4522_LI IMG_4492_LI IMG_4493_LI

IMG_20200613_080558_LI IMG_20200613_080444_LI

Przypominamy sobie, że za jakiś czas zwolnią nam się grządki po groszku, wczesnej kapuście, kalarepce, wczesnych ziemniakach i coś znów można będzie tam posadzić. Warto wysiać teraz brokuły, kalafiory, kalarepki, sałatę, aby posadzić je na zwolnionych grządkach. Pamiętać tylko o jednej zasadzie, żeby nie sadzić po sobie roślin z tej samej rodziny. A więc po kapustnych nie sadzić kapustnych i rzodkiewki. Rzodkiewka, rzodkiew i kapustne bardzo dobrze rosną po groszku, ziemniakach, wczesnej marchwi.

DSC00034

Wciąż wysiewamy po troszkę koperku. Ja po prostu rozrzucam nasiona w warzywniku. Pojedyncze rośliny rosną lepiej niż rządki.

DSC04425

I jak się już tak narobimy, zabrudzimy paznokcie, nogi, że w końcu wiadomo po co się myjemy, to dajmy sobie chwilę na radość. Życie jest takie krótkie.

DSC04435

Pomidory – ochrona.

Kosz Aksamitka Ogórek Fasolka Bazylia Pomidor

Obrazki z mojego ogrodu towarzyszą dzisiaj temu wpisowi, bo pięknie jest, a temat trudny. Trudny dlatego, że jest wynikiem mojej porażki w uprawie ekologicznej pomidorów.

DSC05796k

Wyjątkowo duże zainteresowanie sadzeniem pomidorów w tym roku wynika na pewno z tego, że wiele osób pracuje zdalnie lub wcale nie pracuje i ma więcej czasu. Przy wielu złych skutkach korony, to może być ten dobry. Nie łudzę się, że za rok znów będzie tak dużo chętnych do uprawy własnych warzyw albo chociaż pomidorów i ziół. Ale dobrze by było, gdyby choć część osób kontynuowała uprawę, bo warto to robić, jeśli nawet tylko na małą skalę. Myślę, że jeśli ktoś pierwszy raz spróbuje smaku własnych pomidorów, a uprawa nie wyda mu się nadmiernie trudna, to będzie to robił nadal. Będzie to moją radością, jeśli choć w małym stopniu przyczynię się do tego.

IMG_4336

Dzisiaj trudny temat – ochrona pomidorów. Pisałam o tym już kilka razy, więc niektóre frazy będą się powtarzały, ale dla niektórych będą to nowe rzeczy.

IMG_4391DSC00224

Wszystko zależy od przebiegu pogody. Jak jest łaskawa, to znaczy jest ciepło i nie nadmiernie wilgotno, to nie ma problemu. Można wtedy robić opryski z drożdży, wbijać miedziane druciki w łodygi, pryskać roztworem świeżego, krowiego mleka, pryskać różnymi ziołowymi mieszankami. I cieszyć się, że dzięki temu się udało wyhodować super pomidory. Wszystko to robiłam i czasem mi się udawało.

DSC00113

Ale, jak leje nieprzerwanie przez wiele dni i jest zimno, to nie ma cudów. Pomidory w gruncie, bez ochrony chemicznej padną. Przeżyłam przeróżne rozterki związane z chemią. Przez rok uprawiałam pomidory w dwóch dużych namiotach foliowych nie stosując żadnych zabiegów chemicznych poza profilaktycznymi opryskami z roztworu krowiego mleka (1 l mleka i 4 litry wody). Ale pogoda wtedy była piękna, nie szalały żadne zarazy, liście były obrywane, aby nie dopuścić do nadmiernego zagęszczenia i braku przewiewu.

DSC07271

Jak wspomniałam, przeżyłam różne rozterki związane z ochroną chemiczną. Pomidory uprawiam prawie wyłącznie w gruncie, pod chmurką. Były lata, gdy miałam w gruncie 120 krzaków i raz musiałam zlikwidować całe poletko w lipcu. Krzaki oblepione zielonymi pomidorami, które przez weekend zrobiły się czarne. Wywoziłam je do dołu taczkami i płakałam.

DSC07292

Wtedy powiedziałam sobie tak: albo pryskam najmniej jak się da, zachowując przedłużone okresy karencji i jem pomidory do października z pełną świadomością, że są pryskane 2-3 maks.4 razy albo po prostu pomidorów nie uprawiam i kupuję pomidory w sklepie, na targu. Ile razy pryskane? Nie wiem, ale raczej kilkanaście. Bo żaden producent, który z tego żyje, nie pozwoli sobie na to, aby jego źródło utrzymania zeżarła zaraza albo szara pleśń, albo jakieś robaki lub inne nieszczęście.

DSC07298

Na początek oczywiście środki chwastobójcze, bo kto będzie plewił ręcznie? A więc leje chemię ile wlezie, bo „pomidor ma wyglądać”. Rozmawiałam kiedyś z chłopakiem, który uprawiał pomidory na wielką skalę. Gdy zapytałam dlaczego nie uprawia pysznych pomidorów o cieniutkiej skórce, różnych odmian czarnych, żółtych, pomarańczowych, a tylko pancerne twardziele odpowiedział krótko – „Dorota, ja nie dostaję ani złotówki za smak. Pomidor ma wyglądać. Musi przejechać czasem setki kilometrów, nie może dojechać w postaci pulpy.”

DSC07312

No i to tyle co do smaku. Dobrze, jeśli producent jest uczciwy i zachowa przewidziany instrukcją okres karencji, a nie każdy jest.

DSC07349

Pryskam moje pomidory jeden raz w każdym letnim miesiącu. Sadzę je ok. połowy maja, a potem pryskam w połowie czerwca, lipca, sierpnia i czasem września. Na początku wybieram środki o dłuższym okresie karencji, np. tydzień, bo nie ma to większego znaczenia, w czerwcu nie ma dojrzałych pomidorów. Dopiero gdy pomidory owocują, wybieram te o najkrótszym np. 3 dniowym okresie karencji, który i tak wydłużam do co najmniej 5 albo i więcej dni.

DSC07350

Przed opryskiem zrywam wszystkie czerwone owoce i te, które już pokazały kolor. Zabezpieczam rosnące obok rośliny dopóki środek nie wyschnie. Oprysk chemiczny mieszam zwykle z siarczanem magnezu. Obrywam wszystkie chore liście, nawet jeśli mają tylko jedną plamkę. Podwiązuję, plewię i dopiero pryskam, pokrywając całe krzewy dokładnie roztworem. Oprysk robię wieczorem, po zachodzie słońca, bo zwykle jest on szkodliwy dla pszczół.

IMG_4350

Kupując środki chemiczne sprawdzam datę ważności, bo jeśli mam 3 środki, to zwykle używam ich przez 2-3 lata. Używam kilku zamiennie: jako pierwszy zwykle Miedzian, następny do wyboru Amistar 250sc, Ridomil Gold, Acrobat, Revus. Jeśli są już wyraźne objawy choroby, to należy zwrócić uwagę, aby konicznie był interwencyjny, a nie tylko profilaktyczny. W szklarni raczej nie pryskam, no chyba, że szara pleśń dziesiątkuje mi kwiaty, które odpadają od kwiatostanu, to stosuję Switch lub Amistar Opti, ale w dobrze wietrzonej szklarni raczej nie jest to potrzebne.

DSC07374

Nie obrywam pomidorom zdrowych liści. Dopóki nie zaczną żółknąć, odżywiają krzew i każdy taki liść jest potrzebny. Nie jest prawdą, że trzeba oberwać liście od dołu, bo „choroba wchodzi od ziemi”. Choroba czyli zaraza ziemniaczana, bo to ona jest największym problemem, to choroba grzybowa i jej zarodniki są przenoszone przez wiatr. Jeśli liście są zdrowe, to pierwszym momentem, gdy można je zacząć obrywać jest chwila, gdy owoce są w pełni wykształcone i zaczynają dojrzewać, a liście zasłaniają im słońce.

DSC04641


Tak ja robię.
Od 10 lat. Taką przeprowadziłam kalkulację i po 20 latach różnych pomidorowych przypadków wybrałam mniejsze zło. Jak Państwo zrobicie, to Wasz wybór. Nikogo do niczego nie namawiam. Chemia to nic dobrego, ale zawsze warto sobie zadać kilka pytań i na nie odpowiedzieć, a następnie wybrać to, co dla Was najlepsze. Życząc dobrych wyborów i obfitych plonów, pozdrawiam serdecznie :)

POMIDORY- podlewanie, nawożenie.

POMIDORY. PODLEWANIE.

Z pomidorami jest jak z życiem, wskazany jest umiar. Wbrew powszechnemu przekonaniu, pomidory nie powinny być podlewane codziennie. Jeśli zostały posadzone zgodnie z powiedzeniem „sadzisz w błoto, zbierasz złoto” czyli w dołek porządnie nasączony wodą i jeszcze raz podlane po wsadzeniu, to pierwsze podlewanie wypada nie wcześniej niż za tydzień. Później, też często wystarczy raz w tygodniu. Za często podlewane pomidory nie korzenią się głęboko, większość bryły korzeniowej znajduje się tuż pod powierzchnią ziemi, bo nie mają potrzeby sięgać głębiej. Nie dosyć, że mamy więcej pracy, bo trzeba lać i lać, to dla roślin nie jest to nic dobrego. W przypadku upałów, mimo codziennego podlewania, pomidory i tak cierpią. Korzenie się przegrzewają, niektóre nie dostaną wody i roślina rośnie gorzej niż by mogła.

DSC00028

Trzeba zrobić wszystko, aby zatrzymać wodę, którą dostarczamy pomidorom. Niczym nie osłonięta, goła ziemia, to nie na te czasy, gdy susza jest ogromnym problemem. Warto, a nawet trzeba, stosować ściółkowanie. Słomą, przesuszoną trawą, rozdrobnionymi kartonami, liśćmi zgromadzonymi w workach jesienią albo czymkolwiek innym, co osłoni ziemię, zatrzyma wilgoć i powstrzyma chwasty. Dobrze działa uprawa współrzędna z innymi roślinami. Można posiać fasolkę szparagową między pomidorami. Jej duże liście zasłonią ziemię, korzenie przyciągną azot. A że korzenią się na różnych głębokościach, to dobrze razem rosną. Nie może to być jednak regularna uprawa fasolki, a tylko kilka krzaczków w większej rozstawie, posianych jako osłona.

IMG_4332

NAWOŻENIE. Na początek pomidor potrzebuje azotu, aby się rozrosnąć, zbudować krzew. Jeśli nie daliście nic do dołka, to podlejcie jakąś gnojówką dwa tygodnie po posadzeniu. Nadal ważny jest umiar. Za dużo azotu sprawia, że odkłada się on w warzywach, a to źle wpływa na nasze zdrowie i roślinom też szkodzi. Warzywa korzeniowe z nadmiarem azotu źle się przechowują, a rośliny kwitnące później owocują, bo roślina mając bardzo dużo azotu buduje potężny krzew, w przypadku pomidorów, bardziej wrażliwy na zarazę ziemniaczaną. Jeśli daliście do dołków pokrzywę, rozłożony obornik, kompost itp., to pomidorom wystarcza na długo, a przy zasobnej ziemi, azotu wystarczy na cały sezon. Dopiero, gdy zobaczycie, że liście zrobiły się blade, a roślina wyraźnie słabo rośnie, zaaplikujcie jej jakąś gnojówkę, a jeśli nie macie, to może być namoczony kompost. Płynem podlejcie pomidory, a to gęste rozrzućcie na grządkę albo z powrotem do kompostownika. Nadmiar azotowych zasilaczy zużyjcie dla porów, one przerobią każdą ich ilość. Selery i wszelkie dyniowate, a także kapustne, też trudno przenawozić. Jeśli czujecie nieprzepartą chęć nawożenia, to zaopatrzcie się w jakąś formę humusu. Jego trudno przedawkować. Pomidory bardzo nie lubią chloru. Jeśli nawozicie pomidory sztucznymi nawozami (lepiej nie), to sprawdźcie czy nie zawierają chloru i takiego nawozu nie używajcie.

DSC00123

Nawozy potasowe i fosforowe najlepiej dać jesienią. Ja rozsypuję popiół z kominka. Czysty, z samego drewna. Robię to jesienią lub bardzo wczesną wiosną. Jeśli nie macie popiołu z kominka, to wykorzystajcie ten z grilla, tam też jest dużo potasu.

DSC05202

Gnojówka z pokrzyw, to w uprawie pomidorów często używany nawóz. Ale i tutaj przesada nie jest wskazana, bo on oprócz dużej ilości potasu zawiera również bardzo dużo azotu. Ja nawożę swoje pomidory w cyklu dwu- lub trzy- tygodniowym. Pierwszy jest zawsze nawóz azotowy, a więc jakaś gnojówka albo obornik granulowany. Następne nawożenie, to gnojówka z pokrzyw a bezpieczniejsza jest mieszanka obornika i pokrzyw, skrzypu, piołunu, mniszka bez nasion. Napycham pełny zbiornik różnymi zielonymi składnikami, najlepiej posiekanymi. Dolewam do pełna wody. Mieszam, najlepiej codziennie. Gdy rośliny przefermentują i zaczną opadać na dno, pobieram litrowym rondlem trochę więcej niż pół litra do 5 litrowej konewki, dopełniam wodą i podlewam. Jedna konewka na 3 rośliny. Stawiam pojemnik z gnojówką w pobliżu grzędy z pomidorami, abym nie musiała biegać przez pół ogrodu.

Niedobór potasu powoduje nierównomierne dojrzewanie, w tym dosyć częsty problem zielonej piętki w owocach. Ale nadmiar też jest niekorzystny, bo blokuje wchłanianie magnezu. Większość ziem w Polsce jest uboga w magnez dlatego raz lub dwa razy w sezonie robię oprysk magnezowy, bo pomidory bardzo lubią magnez. Naturalny siarczan magnezu świetnie się rozpuszcza w wodzie i dobrze wchłania, szczególnie z oprysku. Pozostałe warzywa, na przykład selery, fasolka szparagowa też lubią magnez. W wyniku działań proekologicznych pojawiają się też niekorzystne zjawiska, bo drastyczne odsiarczanie spalin w zakładach energetycznych sprawia, że w glebach coraz większy jest deficyt siarki. A jest ona roślinom potrzebna do prawidłowego wzrostu i rozwoju. Im więcej dostarczamy azotu, tym więcej rośliny potrzebują siarki. Dlatego nawożenie siarczanem magnezu jest bardzo korzystne.

DSC04795

Nawoźcie swoje pomidory, ale zachowajcie umiar. Zarówno w stężeniu aplikowanych nawozów, jak i częstotliwości nawożenia.

Wkrótce zamieszczę oddzielny wpis dotyczący ochrony pomidorów przed chorobami, a tymczasem uważnie je obserwujcie, bo przy tak długotrwałych opadach mogą powoli zacząć się pojawiać pierwsze objawy zarazy ziemniaczanej.

DSC00463

Pomidory. Rośliny towarzyszące.

Pewnie większość z Was posadziła już pomidory. Moje jeszcze czekają, ale po kilka, zacznę je wysadzać. Najpierw każdy dostanie etykietkę. Potrzebne są szczególnie nowym odmianom.

IMG_4301

I co teraz? Przez dwa tygodnie po posadzeniu niewiele jest do zrobienia. Ale nie tak, że całkiem nic. Posadziliście je w dziurę nafaszerowaną obornikiem albo kompostem albo pokrzywą, skórkami od bananów i jakimiś innymi cudami. Teraz trzeba im dać dwa tygodnie, aby się ukorzeniły.  Można się zastanowić co posadzić między pomidorami.

SELERY. Jeśli macie rozsadę selerów, to można na brzegu grzędy umieścić je pomiędzy pomidorami. Sadzić tylko z brzegu, a nie w środku pomidorowej plantacji, bo selery lubią słońce. Poza tym, jeśli będziecie pomidorom dosypywali na wierzch kompostu, to uważajcie, aby nie zasypać selerów. One lubią płytkie sadzenie i trzeba to robić naprawdę uważnie, aby nie zagłębić ich bardziej, niż rosły jako rozsada. Jak wspomniałam, selery lubią słońce, więc posadźcie je tylko z brzegu, lubią też wodę i nawożenie. Ale to będziecie dostarczali pomidorom, to przy okazji dostanie się też selerom.

DSC15078

FASOLKA SZPARAGOWA – oczywiście mówimy o odmianach karłowych. Ja bardzo sobie cenię żółtą odmianę Laurina i zieloną Ferrari. W tym roku przetestuję jeszcze inne odmiany. Sadzę 3 nasionka w środku kwadratu, który tworzą 4 posadzone pomidory, a kolejne 3 na brzegu, między pomidorami. Jeśli mam wcześniej przygotowaną grządkę, to wytyczam miejsce pod pomidory, zostawiam te punkty puste, a w środku i na brzegu sadzę fasolkę. Zwykle się udaje i do czasu sadzenia pomidorów jest już ładnie podrośnięta. W tym roku się nie udała, ale i nasiona były już troszkę przeterminowane, więc wysadzę ją razem z pomidorami. Ziemia jest już ciepła, więc urośnie szybko i ładnie zasłoni podłoże przed palącym słońcem i nie pozwoli rosnąć chwastom. Zatrzyma też wilgoć, a brodawki korzeniowe poratują pomidora azotem. Na fasolkę wciąż jeszcze jest czas, przynajmniej do połowy lipca. Fasolka nie wzeszła, za to rzodkiewka, jako obwódka pomidorów, udała się fantastycznie. Odmiana ‘Krasa’ jeszcze dorasta, a ‘Tetra Iłówiecka’ jest odpowiednio ostra i to jest plus kwarantanny, bo można bezkarnie zjadać ostre rzodkiewki, które wiecie co robią z naszym oddechem 😀 Ozima cebula też już gotowa i zjadamy ją do kanapek bez żadnych ograniczeń.

DSC03807 DSC03808

DSC03722

DSC04795

PORY. Jedna z klientek pytała czy dobrym pomysłem będzie posadzenie naprzemiennie pora i selera. Hmmm… zastanowiłam się dlaczego tak nigdy nie robiłam? Na logikę, to byłoby dobrze, bo przecież seler rozrasta się szeroko na boki, a por rośnie smukło w górę. No i tak w czasie tych pogaduszek wyszło mi, że przecież inaczej się je sadzi. Seler sadzi się jak najpłycej, a por jak najgłębiej i raczej trudno to pogodzić.

Pory też można posadzić między pomidorami, na brzegu. Dla każdego wykopać głęboki dołek, posadzić por na jego dnie i w miarę wzrostu, systematycznie go zasypywać. I na tym brzegu, między pomidorami, będą dobrze rosły, bo z nawożenia pomidorów zabiorą nadmiar azotu, co sprawi, że pomidory będą miały go wystarczająco i będą pobierały potas, który jest im potrzebny do kwitnienia, którego efektem jest owocowanie. A pory przerobią każdą ilość azotu i warto o tym pamiętać, że bez intensywnego nawożenia azotem, nie wyhodujemy dorodnych porów.

IMG_20190508_123319IMG_20190508_123414

SZPINAK NOWOZELANDZKI. Również bardzo dobrze współpracuje z pomidorami. Jedna roślina, na brzegu, w środku, między dwoma pomidorami. Korzeni się płycej niż pomidory, przepięknie się rozrasta zasłaniając podłoże dla chwastów i nadmiernego wysychania. Jeszcze ciągle jest czas na wysiew. Kto miał szpinak nowozelandzki w ubiegłych latach, to może poszukać siewek i przenieść je tam, gdzie trzeba. Tydzień temu odnalazłam kilka siewek i zapakowałam do małych doniczek. Pomyślę gdzie je posadzić, gdy już umieszczę pomidory. Szpinakowi nowozelandzkiemu trzeba systematycznie ucinać końcówki, aby dobrze się rozkrzewiał i wciąż wydawał świeże przyrosty. U mnie jest dobry jeszcze w grudniu. Małe przymrozki go nie ruszają. Jeśli nie planuję go zużyć od razu, lekko podduszam na oliwie lub krótko blanszuję, osączam z wody i zamrażam w małych woreczkach (koniecznie opisanych!). Zimą dorzucam go do zupy albo przyrządzam w inny sposób.

DSC00423

BAZYLIA. To kolejna roślina, która dobrze się czuje przy pomidorach i chroni je przed owadami. No i jest nieodłącznym towarzyszem pomidorowych potraw. Polecam odmianę sałatową, która ma wielkie liście, prawie jak sałata i doskonale sprawdza się w mieszanych sałatkach z zielonych listków, a także w sałatce caprese, pesto i dziesiątkach innych potraw.

DSC11657

DSC00836

PIETRUSZKA. Zarówno naciowa jak i korzeniowa może rosnąć przy pomidorach. Chyba ze dwa lata temu posadziłam pomidory na grządce przeznaczonej pod pietruszkę. Pietruszka strasznie marnie wschodziła, a że miejsca na pomidory zawsze brakuje, to dla towarzystwa dołożyłam jej pomidory. Później trochę pietruszki jeszcze wzeszło i tak rosły sobie razem, aż do jesieni. Plony korzeniowej nie były może imponujące, ale były, natomiast naciowa rosła świetnie.

DSC00121

SAŁATA. Ją też sadzę na brzegu pomidorowej grządki. A zwykle dużo wcześniej niż pomidory. Teraz już mam gotową do zjedzenia, a więc będzie miejsce na jakieś inne warzywo, może sypnę trochę koperku?

DSC13920k

IMG_4287

AKSAMITKI NAGIETKI NASTURCJE. To bardzo dobre rośliny towarzyszące pomidorom i w ogóle warzywom. Warto je posadzić jeśli nie między pomidorami, to przynajmniej w niedalekiej odległości od nich. Zresztą, warzywnik powinien być pełen aromatycznych kwiatów jednorocznych, które nie dosyć, że dodają uroku, to chronią warzywa przed atakiem mszyc i innych niepożądanych szkodników. Warto znaleźć dla nich miejsce na obrzeżach, w narożnikach grządek, pamiętając o tym, aby nie sadzić ich za blisko warzyw, bo mogą je zdominować i zagłuszyć.

DSC04271DSC04962DSC00832